Katarzyna Siekańska: Humani nihil a me alienum puto

23 listopada 2015

O spektaklu Pijacy w reżyserii Barbary Wysockiej w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Pijacy/fot. R. Kornecki

Pijacy/fot. R. Kornecki

Od premiery Pijaków w reżyserii Barbary Wysockiej minęło sześć lat. Od czterech – kultywuję osobistą tradycję obejrzenia tego spektaklu na żywo przynajmniej raz w roku. Osoba, która ma ambicję pozostania wiarygodnym źródłem informacji w sprawie teatralnej jakości, słów „mój ulubiony” może użyć tylko raz. A przynajmniej: raz na długi, długi czas. I dzisiaj właśnie jest mój pierwszy raz.

 

Pierwsze wrażenie: lekko zadymiona sala, słychać pojedyncze dźwięki gitary elektrycznej, w centrum sceny ustawiono dekorację stylizowaną na garaże z blachy falistej, ponad nimi zamontowano mały balkon, na którym rysuje się sylwetka imć pana Iwrońskiego (Krzysztof Zawadzki). Spaceruje on beztrosko z gitarą po balkonie, odziany w stylowe spodnie „dzwony” zwieńczone ekstrawagancką klamrą, kowbojki, półprzezroczystą koszulkę na ramiączkach (tzw. „żonobijkę”) i okulary przeciwsłoneczne. Prawdziwe ciacho. Co więcej, nieskładne dotąd gitarowe dźwięki zaczynają się komponować w rozpoznawalną melodię. Iwroński od niechcenia podśpiewuje sobie piosenkę Krzysztofa Krawczyka Wróć do mnie… Można się zauroczyć. Z przodu sceny, tuż przy krawędzi z widownią, umocowano podwórkowy trzepak – centrum dowodzenia służącej Magdalenki (Małgorzata Zawadzka), której w spektaklu Wysockiej przydzielono rolę reżysera, zdystansowanego komentatora wydarzeń.

 

Fabuła dramatu zgodnie z oświeceniową praktyką zbudowana została na prostej, obyczajowej matrycy. Panna Teresa (Ewa Kaim) i imć pan Sobrecki (Szymon Czacki) kochają się, ale stryj Teresy, imć pan Pijakiewicz (Juliusz Chrząstowski) nie zgadza się na ślub, ponieważ ma dla niej innego kandydata – wspomnianego już Iwrońskiego. Podstawową różnicą pomiędzy kandydatami jest ich stosunek do tytułowego pijaństwa (Sobrecki – sceptyk, Iwroński – entuzjasta). Teresa wraz z ojcem chrzestnym imć panem Roztropskim (w tej roli nawiązujący grą do filmowego Don Corleone Roman Gancarczyk) aranżują intrygę, w wyniku której Sobrecki, za zgodą Pijakiewicza bierze za żonę Teresę, a Iwroński gorzko odczuwa negatywne skutki pijaństwa.

 

Wysocka adaptuje na scenie pełną wersję tekstu, zachowując wiernie fabułę i wszystkie perypetie. Nie rezygnuje przy tym jednak z podjęcia gry ze światem Bohomolca – a także gry z oświeceniową tradycją komedii dydaktycznych, podejmujących ważkie społecznie tematy. Do budowy scenicznego kosmosu wykorzystuje fragmenty współczesnej „zaokiennej” rzeczywistości. Prosty a błyskotliwy zabieg scenograficzny polegający na przeniesieniu miejsca akcji na dzisiejsze osiedlowe podwórko, z trzepakiem, kontenerami na śmieci, neonami sklepów nocnych i wspólnotowym garażem z blachy jako podstawowymi elementami definiującymi przestrzeń, sugestywnie buduje poszerzoną o współczesne konteksty obyczajowe interpretację Pijaków. W spektaklu poza scenografią pojawiają się jeszcze inne fragmenty współczesnego kodu kulturowego – m.in. przerywanie scen brechtowskimi songami, których tekst stanowią gazetowe kroniki kryminalne oraz uzupełnienie przedstawienia popularnymi motywami muzycznymi o znamiennych implikacjach skojarzeniowych (wspomniany Krzysztof Krawczyk, AYA RL, Zbigniew Wodecki).

 

Rodzi się – jak zwykle w okolicznościach uwspółcześniania tekstu – pytanie o sensowność, celowość i motywy działania twórców. Podstawową funkcją takiej inscenizacji jest przybliżenie sensów oryginalnego dramatu (w ramach jego rodzimego kontekstu) aktualnemu widzowi, przetłumaczenie jej – z wykorzystaniem metaforycznego i symbolicznego potencjału medium teatralnego – na język współczesnej rzeczywistości. W spektaklu pojawiają się również elementy autotematyczne twórców (aktorzy na koniec przedstawiają się z imienia i nazwiska). Wyraźne jest świadome podkreślanie dystansu pomiędzy teatrem a rzeczywistością, eksponowanie iluzji. Sugerowanie widzowi, aby nie zamykał własnej percepcji w ramach komediowego wieczoru, ale – z nową refleksją – zwrócił się w stronę świata, który oznaczają teatralne symbole.

 

Pijacy w reżyserii Barbary Wysockiej są satysfakcjonującym dowodem na to, że klasykę na polskich scenach można wystawiać w sposób komunikatywny i atrakcyjny artystycznie oraz estetycznie. Realizacja Wysockiej odbiega daleko od dwóch biegunów, wokół których krążyły sceniczne adaptacje klasyki w ciągu ostatniej dekady. Pierwszy z nich stanowią żenujące wprost swoją zachowawczością, wtórnością i bezmyślnością wystawienia, których można wskazywać liczne przykłady (vide: „nieśmiertelny” Chory z urojenia z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Szkoła żon wyreżyserowana przez Jacquesa Lassalle’a w warszawskim Teatrze Polskim czy też w ogóle wciąż powierzchownie traktowany przez reżyserów Molier). Drugi zaś biegun to pretensjonalne spektakle-dyskursy krążące wokół zagadnienia „niemożliwości wystawienia” klasycznego tekstu na współczesnej scenie (Kupiec Mikołaja Reja w reżyserii Michała Zadary, Towiańczycy, królowie chmur autorstwa tandemu Rubin-Janiczak). Inscenizacja ta jest również pozytywnym przykładem teatru formalnego, w ostatnim czasie raczej deprecjonowanego na rzecz prymatu teatru eksponującego nieuchwytność natury przedstawienia, jego doraźność, efemeryczną naturę – które to cechy niejednokrotnie zostają skarykaturalizowane w konkretnych wystawieniach do doraźności, przygodności, przypadkowości.

 

Komedia w teatrze to wyzwanie dla reżysera. Rozśmieszenie widza (zwłaszcza programowego widza wymagającego) jest zadaniem porównywalnie trudnym, co doprowadzenie go do łez czy sprowokowanie do refleksji. Barbara Wysocka zdała ten test z dużym wdziękiem. Wielokrotne doświadczanie tego spektaklu w ciągu kilku lat pozwala mi na ostateczne uchwycenie jego obiektywnego kształtu, istoty teatralnego organizmu, czasem nawet szwów. To, co może rzucać się w oczy najbardziej, to konsekwentnie zaprogramowana i realizowana konwencja, a także precyzyjne aktorstwo i wiarygodny komizm, który bawi publiczność (dowody na to są naoczne i słyszalne podczas spektakli) za każdym razem tak samo, w tych samych momentach, za pomocą tych samych tropów. Ta precyzyjna, bezbłędna komediowa struktura przywodzi na myśl skojarzenia z formą komedii dell’arte i charakterystycznym dla tej konwencji modelem spektaklu-maszyny, spektaklu-mechanizmu, gagów komediowych dopracowanych do poziomu bezbłędnej skuteczności.

 

No i cóż… tym razem naprawdę przyjemnie jest posiedzieć na widowni.

Katarzyna Siekańska

PIJACY, Franciszek Bohomolec

Reżyseria i opracowanie muzyczne: Barbara Wysocka

Scenografia: Magdalena Musiał

Ruch sceniczny: Cezary Tomaszewski

Projekcje: Lea Mattausch

Obsada:

Katarzyna Krzanowska/ Krzysztof Zawadzki/ Bolesław Brzozowski/ Lidia Duda/ Błażej Peszek/ Małgorzata Zawadzka/ Juliusz Chrząstowski/ Aldona Grochal/ Roman Gancarczyk/ Szymon Czacki/ Ewa Kaim/ Marcin Kalisz/ Jerzy Święch

Premiera: 26 IV 2009, Scena Kameralna

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × two =