Katarzyna Siekańska: Sławek, ty dupku!

25 marca 2015

O spektaklu …i zawsze przy mnie stój w teatrze sztuka na wynos w reżyserii Dariusza Starczewskiego kobieco-stronniczym okiem

...i zawsze przy mnie stój/fot.Marta Ankiersztejn

…i zawsze przy mnie stój/fot.Marta Ankiersztejn

I zawsze przy mnie stój  to zgrabnie napisana sztuka o dwóch kobietach i jednym mężczyźnie, z wątkiem metafizycznym w tle. W przestrzeniach Sceny Pokój  tekst Tomasza Jachimka nabrał rumieńców, a twórcy spektaklu pod pozorem wdzięcznej komedii obdarowali widzów słodko-gorzką refleksją o regułach rządzących relacjami damsko-męskimi. Nietrudno w tej historii miłosnego trójkąta dostrzec potencjał bardziej uniwersalny. Bo ile właściwie kobiecych głosów można usłyszeć w tym spektaklu? Dwa? Cztery? Więcej?

 

Brzmi barokowa muzyka, z ciemności wyłaniają się szczegóły scenografii: w głębi biała ławeczka na całą długość sceny, z przodu biała damska toaletka umocowana na metalowych szynach, tak aby można było ją przesuwać  po podłodze. Ciszę przerywa ostry kobiecy głos: „a więc jednak tam pójdziesz?”. Widzowie są świadkami rozmowy toczącej się pomiędzy dwoma kobietami. Początkowo nie jest jasny charakter łączącej ich więzi. Czy to rozmowa matki i córki? Przyjaciółek? Szczera rozmowa jednej z nich z samą sobą? Kolejne sceny dostarczają rozwiązania tej zagadki, ale mimo to element niedopowiedzenia wisi nad sceniczną sytuacją, pozostawiając aż do końca wszystkie wymienione pytania w mocy.

 

Spektakl jest skonstruowany z szeregu dialogowych scen, z których każda kolejna rzuca nowe światło na przedstawianą historię. Oto, widzowie śledzą gorzką komedię o żonie, mężu i kochance ukazaną z dwóch pespektyw. Obie panie, naprzemiennie, niezależnie od siebie prowadzą rozmowy z przydzielonymi im niebiańskimi opiekunkami (Anielicą bądź Stróżycą).  Chociaż tekst Tomasza Jachimka traktuje przede wszystkim o kobietach (ich irracjonalnej naturze, różnorodnych charakterach, horyzontach rozpościerających się pomiędzy czułością a okrucieństwem, nudą i fantazją, wierną miłością i beztroską egoistyczną zabawą), mężczyzna – jako katalizator wydarzeń i żałosna przyczyna całego zamieszania – odgrywa w tym układzie rolę niebagatelną.

 

Wartość artystyczną a zarazem atrakcyjność spektaklu podnosi zdecydowanie wyjątkowa energia aktorek kreujących na zmianę role kobiet przyziemnych i anielic. Zauważalna jest dla widza udana współpraca między nimi i wyraźny, kontrastowy podział zadań aktorskich w kolejnych konfrontacjach scenicznych. Elżbieta Bielska z ogromną charyzmą angażuje uwagę widza i steruje tempem spektaklu. Z kolei Ewa Błachnio, znana dotąd szerokiej publiczności ze swojej kabaretowej przeszłości, daje się poznać jako aktorka subtelna i wrażliwa, niewyrzekająca się jednak definitywnie swojej vis comica.

 

Ciekawe jest dla odbiorcy doświadczanie tego spektaklu, szczególnie ze względu na paletę uczuć, jakie może wzbudzać na przestrzeni całego przebiegu akcji: od szczerego rozbawienia dowcipnymi potyczkami słownymi kobiecych postaci, przez czystą przyjemność zaspokajania ciekawości podążaniem za rozwojem scenicznych wydarzeń, aż po konsternację, niepokój, a nawet złość, wywoływane przez niektóre zdania upadające ze sceny na widownię z dziwnym ciężarem. Finał historii sprawia, że wszystkie te koloryty percepcji zostają wymieszane w jednym kotle, doprowadzone do wrzenia i… tak pozostawione. Bez odpowiedzi, kłębiące się wszystkie naraz.

 

A jaki z tego morał? Ech, Sławki, Sławki…

Katarzyna Siekańska

 

I ZAWSZE PRZY MNIE STÓJ

Tomasz Jachimek

 

Reżyseria: Dariusz Starczewski

Scenografia: Urszula Czernicka

Kostiumy: Misia Łukasik, Dina Bienfait

Muzyka: Mateusz Kobiałka

Obsada: Ewa Błachnio, Elżbieta Bielska

Premiera: 02/05/2014, Scena Pokój

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − 9 =