Magdalena Konarska: Chocholi taniec w irlandzkim pubie

5 stycznia 2017

O spektaklu Wesele Teatru Śląskiego w reżyserii Radosława Rychcika w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w ramach 9. edycji Festiwalu Boska Komedia w Krakowie

Wesele/fot. K. Lisiak

Wesele/fot. K. Lisiak

„Radosław Rychcik (…) przenosi akcję sztuki Stanisława Wyspiańskiego do Irlandii Północnej. Kraju, w którym od bez mała kilkudziesięciu lat toczy się zacięta walka między protestantami a katolikami, lojalistami a republikanami, czy wreszcie – Brytyjczykami a Irlandczykami. W tym podzielonym politycznie, kulturowo i społecznie krajobrazie, gdzie nienawiść i przemoc są na porządku dziennym, grupa nowożeńców postanawia założyć Północno-Irlandzkie Stowarzyszenie Małżeństwa Mieszanych” – opis spektaklu. Niezwykle istotny, bowiem zdradza nam tak naprawdę sens całej sztuki. Na szczęście, bowiem istnieje niebezpieczeństwo, że bez niego nic byśmy nie zrozumieli.

Znajdujemy się w Belfaście, bo to właśnie Irlandia Północna jest tłem całego dramatu Rychcika. Na scenie rozbrzmiewają rock’n’rollowe piosenki, a my obserwujemy wesele Roba i Penny. Państwo młodzi jak w pierwowzorze pochodzą z dwóch różnych, zwaśnionych światów, a ich miłość ma odmienić panujący porządek. Jednakże nie dowiadujemy się tego wprost. Ciężko nam rozpoznać protestantów i katolików, cały konflikt, który powinien być podwaliną sztuki, jest nieczytelny. Co więcej, mam wrażenie, że i polityczne potyczki między lojalistami a republikanami w którymś momencie przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Żadne wydarzenie nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia, dlatego z trudem szukam jakiegokolwiek akcentu, który pozostałby w pamięci.

Postacie praktycznie niczym się nie różnią. Abstrakcyjne wydają się również ich nowe wcielenia. Widmo malarza zastąpił Billy Elliot, Wernyhorę – Chłopiec z Waltornią, Piast stał się Królem Arturem, a Jakub Szela to William Moore. Możemy zauważyć pewien wyraźny podział na kobiety i mężczyzn, bo to jedyna oczywistość, której jesteśmy pewni. Aktorzy obecni na scenie są wręcz niepoliczalni, więc i ciężko wyłonić kogoś z szeregu. Momentami można było mieć wrażenie, że w ogóle nie posługują się oni ojczystym językiem, bo akcent lub zła dykcja uniemożliwiały zrozumienie dialogów. Tak dopracowywany sposób mówienia również momentami zawodził. Mogliśmy usłyszeć charakterystyczne elementy śląskiej lub podkrakowskiej gwary. Te drobne incydenty bywały męczące, ale i niewiarygodne dla mieszkańców Zielonej Wyspy.

Na uznanie zasługuje jednak fenomenalna scenografia i kostiumy Anny Marii Kaczmarskiej. Gdy tylko kurtyna się rozsuwa, możemy dostrzec przepiękny bar z epoki, dzięki któremu możemy zapomnieć, że znajdujemy się na krakowskiej widowni, bo idealnie oddaje klimat irlandzkiego pubu. Niektóre z zaprezentowanych na scenie rekwizytów, jak np. szafa grająca czy maszyna do papierosów to autentyki. Z przyjemnością więc ogląda się tak pieczołowicie przygotowaną dekorację. Oprócz baru i artefaktów na pierwszym planie znajdują się również toalety – damska i męska, które momentami stają się centrum wydarzeń.

Wesele Radosława Rychcika było odważną próbą przeniesienia polskiego klasyka na łono Irlandii Północnej. Nie wiem tylko, czy zabieg ten był udany. Wiele słyszałam o Dziadach, które okazały się pomysłem idealnym. Spektakl zebrał bowiem wiele pozytywnych recenzji, a reżyser został doceniony. Być może to Wyspiański nie nadaje się do takich zabiegów albo moje laickie oko nie dostrzegło tej głębi, którą autor starał się nam przekazać. Może to konwencja spektaklu nie została do końca przemyślana i dopracowana. Ponadto wiele scen było dla mnie niezrozumiałych. O ile strzały mogły symbolizować pewne waśnie polityczne, czy narodowościowe, tak moment gwałtu wydawał mi się niepotrzebny. Pomysłu Rychcika nie uratowali też aktorzy, mimo najszczerszych chęci. Po co interpretować więc w ten sposób Wesele Wyspiańskiego? Czy całkowicie odrębny spektakl, oderwany od polskiego klasyka, opowiadający jedynie o Irlandii, byłby lepszym rozwiązaniem? Mnie inscenizacja rozczarowała, a zachwycił jedynie irlandzki pub. Nie każde wesele jest przecież udane.

 

Magdalena Konarska

Wesele

Reżyseria i adaptacja: Radosław Rychcik

Scenografia i kostiumy: Anna Maria Karczmarska

Muzyka i wideo: Piotr Lis, Michał Lis

Choreografia: Jakub Lewandowski

Śwatło: Radosław Rychcik, Maria Machowska

Realizacja światła: Maria Machowska, Szymon Adamczyk

Realizacja dźwięku: Mikołaj Lichtański, Paweł Szymkowiak, Mirosław Witek

Realizacja napisów: Marcin Müller

Asystentka reżysera: Martyna Łyko

Asystentka scenografki: Katarzyna Bednarz

Inspicjent: Marcin Całka

Obsada: Andrzej Dopierała, Marcin Rychcik, Artur Święs, Grzegorz Przybył, Anna Kadulska, Karina Grabowska, Ewa Kutynia, Agnieszka Radzikowska, Mateusz Znaniecki, Antoni Gryzik, Violetta Smolińska, Ewelina Żak, Dorota Chaniecka, Dariusz Chojnacki, Adam Kopciuszewski, Bartłomiej Błaszczyński, Zbigniew Wróbel, Anna Wesołowska, Natalia Jesionowska, Michał Piotrowski, Michał Rolnicki, Marek Rachoń, Wiesław Kupczak, Barbara Lubos

Statyści: Katarzyna Dudek, Karol Gaj, Kamil Joński, Paweł Świerczek, Jakub Podgórski, Michał Zdrzałek, Arkadiusz Machel, Justyna Masłowska, Piotr Nowak

Tancerze weselni: Daniela Komędera, Justyna Pachla, Noemi Berenstein, Monika Olszewska, Jakub Piwowarczyk

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

13 − three =