Magdalena Konarska: Czarne usta Gombrowicza

12 maja 2016

O spektaklu Opętani w reżyserii Tadeusza Bradeckiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Opętani/fot. Piotr Kubic

Opętani/fot. Piotr Kubic

Uczestnicząc w spektaklu trudno zrozumieć, dlaczego Gombrowicz tak długo nie przyznawał się do autorstwa Opętanych. Jego dzieło to połączenie romansu, komedii i horroru, czyli mogłoby się wydawać zapowiedź całkiem dobrej sztuki. I taka właśnie była!

Jak na prawdziwą opowieść przystało mamy narratora. Jest zabawny, momentami szydzi z głównych bohaterów, współczuje im i przede wszystkim dodaje pikanterii całemu widowisku. To on wprowadza nas w gombrowiczowski świat. W jego rolę wcielił się Rafał Dziwisz i można rzec, że był Narratorem idealnym. Opowiada nam, stojąc na statku, historię niezwykłą – z nawiedzonym zamkiem w tle oraz skomplikowaną miłością otoczoną bogactwem, która co jakiś czas wyłania nam się na pierwszy plan. Statek ten towarzyszy nam przez całe przedstawienie, zawsze możemy dostrzec jego burtę w tle. Być może symbolizuje on Transatlantyk, który umożliwił ucieczkę Gombrowicza do Argentyny.

Maja Ochołowska (w tej roli Agnieszka Kościelniak) podróżuje pociągiem. Nie zachowuje się dystyngowanie jak damie przystało, więc wzbudza zainteresowanie swoich współpasażerów. Jednym z nich jest młodziutki nauczyciel tenisa – Marian Leszczuk (Daniel Malchar), który w swej śmiałości czyta nawet podebrany list śpiącej, panny Mai. Towarzyszami podróży są także Radca Szymczyk (Jerzy Światłoń) i Profesor Skoliński (Tomasz Międzik). Wszystkich podróżników połączy w przyszłości tajemniczy skarb, a niektórych nawet miłość.

Tadeusz Bradecki i Jan Polewka (adaptacja sceniczna, scenografia i kostiumy) to duet idealny. Stworzyli wyjątkowe widowisko, które momentami bawiło do łez. Wątek romantyczny głównych bohaterów – Mai i Mariana, został zręcznie poprowadzony. Ich relacja pełna była bowiem komizmu i romantyzmu zarazem. Z przyjemnością obserwowałam rodzące się uczucie, które uparcie odrzucali, nie przyznając się do niego. Interesujący był także tajemniczy motyw nawiedzonego zamku, w którym Książę Holszański (Feliks Szajnert) przechadzając się po korytarzach krzyczał: „Fraaaniu?”. Dla bohaterów Opętanych istotne były jednak skarby w nim schowane. Znajdowały się one owianej złą sławą starej kuchni, która była wręcz nawiedzona, a noc w niej spędzona zabierała nieszczęśnikowi ostatnie zdrowe zmysły. Tu kolejny raz zaobserwować mogliśmy magię, a mianowicie opętany ręcznik. Rekwizyt ten wzbudził niemałą sensację, bowiem sam się ruszał. Podobnie jak w Pinokiu zaczarowaną kłodę, tak i tu obserwować mogliśmy najprawdziwsze czary. Ręcznik sam wił się na swym uchwycie, wprawiając w osłupienie całą salę. Dlaczego więc bohaterowie przedstawienia mieli czarne usta? Jaką magiczną moc miał w sobie pozornie zwyczajny ołówek?

Jan Polewka zadbał także o niezwykłą scenografię i kostiumy. Wraz z aktorami przemierzaliśmy zamkowe komnaty, uczestniczyliśmy w uroczystych balach, a nawet w tenisowych rozgrywkach. Spektakl nie byłby również udany, gdyby nie siedemnaścioro aktorów, którzy wcielili się w ponad trzydzieści ról. Na szczególną uwagę zasługuje także młodziutka studentka PWST – Agnieszka Kościelniak – wykazała się bowiem dużymi umiejętnościami aktorskimi.

Opętani to interesująca interpretacja powieści Gombrowicza, która wydaje się wręcz stworzona do przełożenia jej na deski teatru. Największą siłą spektaklu był jego komiczny charakter. Dawno tak nie śmiałam się z obserwowanych przeze mnie zdarzeń, a samo opętanie bohaterów zostało odegrane wręcz fenomenalnie. Być może jest to przedstawienie przede wszystkim dla tych, którzy Gombrowicza nie czytali. W przeciwnym razie wydać się może nieco tandetne jak sztuczna wiewiórka, którą uśmierca w jednej ze scen Marian Leszczuk. Dla nieznających historii prezentowane wydarzenia łączyć się będą w pewną całość, ale dla tych zaznajomionych z twórczością Witolda mogą wydawać się zbyt „ociosane”. Warto jednak wybrać się do teatru, by cieszyć się tym tragikomicznym przedstawieniem. Jest to też niepowtarzalna okazja by rozwikłać zagadkę, jaką są czarne usta i uzmysłowić sobie, że szaleńcem jest tak naprawdę każdy z nas. To, co widzimy na zewnątrz, świat, którym się otaczamy jest odzwierciedleniem tego, jacy jesteśmy w środku. W końcowej scenie aktorzy wieszczą, że: „zewnętrzność jest tylko projekcją wewnętrzności”. I to właśnie zdanie idealnie ukazuje sens Opętanych.

Magdalena Konarska

Witold Gombrowicz

Opętani

Adaptacja sceniczna: Jan Polewka

Adaptacja sceniczna: Tadeusz Bradecki

Reżyseria: Tadeusz Bradecki

Scenografia i kostiumy: Jan Polewka

Muzyka: Bartosz Chajdecki

Choreografia: Katarzyna Anna Małachowska

Reżyseria światła: Maria Machowska

Asystent reżysera: Rafał Szumski (WRD PWST)

Asystent reżysera: Rafał Dziwisz

Inspicjent: Agata Schweiger

Obsada

Narrator: Rafał Dziwisz

Maja Ochołowska: Agnieszka Kościelniak (PWST)

Marian Leszczuk: Daniel Malchar

Pani Ochołowska, Prezesowa Halimska: Hanna Bieluszko

Henryk Cholawicki, Szulk: Antoni Milancej

Książę Holszański, Starszy Kelner: Feliks Szajnert

Profesor Skoliński, Przemysłowiec: Tomasz Międzik

Radca Szymczyk: Jerzy Światłoń

Sługa Grzegorz, Maliniak: Krzysztof Jędrysek

Pani I, Róża Włocka: Karolina Kazoń

Pani II, Markiza di Mildi: Lidia Bogaczówna

Krysia Leniecka, Iza Krzyska: Karolina Kamińska

Gustaw Żalowski, Krystyn Krzewuski, Chłop: Rafał Sadowski

Marysia, Julka: Ewelina Przybyła

Dyplomata, Policjant, Handrycz: Maciej Jackowski

Kelner Władzio, Kolejarz: Tomasz Augustynowicz

Pikolak, Gazeciarz, Chłopak wiejski: Paweł Repetowski / Kacper Igielski

Para tańcząca tango: Magdalena Tarasova, Tymoteusz Ley

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × three =