Maja Mroczkowska: Intymnie, jeśli potrzeba

4 grudnia 2014

O spektaklu Jeszcze chcę powiedzieć w reżyserii Ewy Tucholskiej i Tomasza Piątkowskiego w Teatrze Żydowskim im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie

Jeszcze chcę powiedzieć/materiały prasowe

Jeszcze chcę powiedzieć/materiały prasowe

(1) Na początku był kontrabas. Słówko o akompaniatorach

Spektakl rozpoczyna niepewne wkroczenie na scenę, jak się później okazuje, kontrabasisty. Rozgląda się, jakby nie był pewien, czy to tutaj, czy to ten lokal, to zlecenie. Przed wzięciem do rąk instrumentu jest w nim jeszcze coś osobowego. Jednak z chwilą wydania pierwszego dźwięku w muzyku zachodzi niemalże istotowa przemiana, jakby przeistaczał się w aranżację muzyczną na potrzeby przedstawienia. Kontrabas zaczyna grać znaną melodię Miłość ci wszystko wybaczy[1]. Dobry wybór w przypadku spektaklu muzycznego jak ten – opartego na polskich piosenkach z lat 20-tych i 30-tych. Mimo tego, że historia nie ma mieć w sobie nic z czarownego benefisu, bo dotyczy rozstania dwojga ludzi. Ostatnia fraza melodii pobrzmiewa więc fałszywą nutą. Znać, że kontrabasista, choć cierpi, nie ma wyjścia: musi zainaugurować dramatyczność.

 

Później w zgrabnej tercji dołącza się akordeon i jeszcze fortepian, akompaniując swoje, choć w wielkiej uległości wobec współ-instrumentów. Grający, profesjonalni i bez zarzutu, zdają się wyrażać ten szczególny rodzaj niefrasobliwości, bycia na pograniczu zważania na cokolwiek poza melodią, jaki jest znamienny dla muzyków. Dla przykładu: na końcu, już po zejściu aktorów ze sceny, akordeonista w nagłym „ocknięciu się” mówi do kolegów, że ej, oni już poszli.

 

(2)  Zacząć sprzeczkę Tuwimem

Dwa krzesła, dwa stoliki, jeden wieszak, później jeszcze zestaw literatek do żonglowania na potrzeby piosenki Upić się warto[2] i płaszcze, które odwieszą. On i Ona nie są małżeństwem. Pochodzą z odrębnych, autonomicznych par, nie znają się. Miejscem spotkania jest dla nich podobieństwo sytuacji, w jakiej się znaleźli. Opowieść o kryzysach w ich związkach jest doskonale kompatybilna i w pewnym sensie także terapeutyczna. Nie będąc ze sobą związani, ale połączeni zdesperowaniem i targani skrajnymi emocjami, mogą bez zahamowań odgrywać przed sobą i dla siebie te sceny, na które nie potrafili się zdobyć w prawdziwym życiu, albo których się nie doczekali, a teraz jest już za późno.

 

Kontekst wspólnej opowieści o dwóch kryzysach jest wyraźnie alkoholowy. Jednak brak wstrzemięźliwości w tym względzie okazuje się być skutkiem, nie przyczyną problemów. Lojalnie mówię do żony: Małżonko, jestem wstawiony, zaczyna, mówiąc tekstem Sprzeczki z żoną Tuwima, opowieść On. Mężczyzna, mąż, czyli ten nieczuły, fałszywy kombinator, silący się na najlepszy ton w najgorszym możliwym momencie, wiedząc o daremności obierania takiego frontu. Kłamiesz, kochany. Twierdzę, że jesteś pijany, odpowiada Ona. Kobieta, żona, czyli ta przewrażliwiona, nieracjonalna histeryczka, chcąca zgrywać uroczą twardzielkę, nie wiedząc, że ból i tak ją demaskuje, sprawiając, że wypada równie szczerze, co głupio.

 

(3) Fizjonomia, życie i kontrapunkty

Ona i On są typowi, nic szczególnego, żadnych ekstrawagancji: koszula i spodnie (biała i ciemnoszare, w kancik), prosta sukienka (taka kroju „oczywista kobiecość”, przylegająca i z subtelnym dekoltem, chociaż wciąż odznacza się pewną kontrolowaną niedyskrecją ten fragment zdradzający jednak jawną obecność biustonosza). Bohaterowie są tak zwyczajni, że niemalże na granicy biologii, gdyby nie to poetyckie usposobienie i duchowy pułap przeżywania życia, który wdzięcznie, choć nie bez zmagania, prezentują.

 

Ta ostatnia niedziela[3] jest pierwszym tangiem, jakie tańczą. Muzyczno-emocjonalne intro: dzisiaj się rozstaniemy – więc bez kontaktu wzrokowego; będziesz jeszcze dość tych niedziel miała – więc trochę szarpaniny; szczęście tak upragnione skończyło się – więc On rzuca ją na krzesło i sam też siada. Bo to się zwykle tak zaczyna[4], śpiewają z bluesowym zadziorem, jakby bawiąc się swoimi historiami. Znać gorycz, bywa dramatycznie i skrajnie, ale opowieść leczy, pomaga nabrać dystansu, wypracowuje nową przestrzeń, jeszcze dobrą i obiecującą. Wiem, że nie byłam dla ciebie[5].

 

 Kontrapunktem dla pierwszego tańca jest Tango milonga[6]. Tutaj przebiega inny etap procesu, więc i nacechowanie się zmienia, niechaj me serce ukołysze, bohaterowie raczej zwierzają się sobie. W tym tangu nawiązują kontakt wzrokowy, ich ciała potrafią zdobyć się na choćby  inscenizowaną bliskość. Czas wszystko odmienia.

 

(4) Intymnie, jeśli potrzeba, albo stepując

Ona, jak to kobieta, jest sentymentalna i musi zrealizować swój dramat także i w tym wymiarze. Na scenie zostają tylko snop światła i jej śpiewający korpus. Zadaje pytania, ale bez pretensji, jest zraniona, czuła i piękna: Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca?[7], A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do Tomaszowa?[8].

 

Rozstanie, chociaż wyśpiewane i przeżyte, pozostaje nieodwołalne. Bohaterowie jednak dalecy są od rezygnacji. Otrząśnięci z życiowego dramatu wystarczająco, by żyć dalej, nadzieję na lepsze jutro „wystepowywują” sobie. Trochę na poważnie, a trochę groteskowo, z pewnością jednak w wyrafinowanym stylu, co potrzeba.

 

Maja Mroczkowska

 

Jeszcze chcę powiedzieć

Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie

21 listopada 2014

Scenariusz, reżyseria i scenografia: Ewa Tucholska i Tomasz Piątkowski

Kontrabas: Marcin Fidos

Akordeon: Robert Kuśmierski

Fortepian: Krzysztof Jaszczak

Opracowanie muzyczne: Krzysztof Jaszczak

[1] Miłość ci wszystko wybaczy, wyk. Hanka Ordonówna.

[2] Upić się warto, wyk. Chór Juranda, Marian Kociniak, Marian Opania, Wiktor Zborowski.

[3] Ta ostatnia niedziela, wyk. Mieczysław Fogg.

[4] Bo to się zwykle tak zaczyna, wyk. Mieczysław Fogg.

[5] Wiem, że nie byłam dla ciebie, wyk. Katarzyna Groniec.

[6] Tango milonga, wyk. Stanisława Nowica, Eugeniusz Bodo, Witold Konopka, Ludwik Sempoliński.

[7] Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca?, wyk. Ewa Demarczyk.

[8] Tomaszów, wyk. Ewa Demarczyk.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 − eight =