Maja Mroczkowska: Nazwałbym cię dioptrią

20 października 2014

„do końca nosząc ciężar skarbu, którego dla ciebie nie mam,
bo jesteś nim dla mnie, uchowaj się, chowaj, będę szukał po omacku w zimnie ciepła, będę się tłumaczyć z każdego słowa, byle móc ci je dać”[1]

Dokąd bądź/mat. wydawnictwa

Dokąd bądź/mat. wydawnictwa

(część VIII Głosy z zewnątrz)

 

Uhonorowany tegoroczną Nagrodą im. Kościelskich poemat Dokąd bądź Krzysztofa Siwczyka nie bez przyczyny składa się z dziewięciu części. Skojarzenie z czasem trwania ciąży nie przychodzi automatycznie, a tłumaczy bardzo wiele, dlatego możemy być prawdziwie wdzięczni autorowi za zdradzenie tego Szczegółu Katarzynie Hagmajer-Kwiatek na antenie radiowej Dwójki[2].

 

Jury w uzasadnieniu podaje, że oprócz ustalonego już dorobku autora na decyzji zaważyły nowa jakość „kondensacji poetyckiej wyobraźni” oraz odważny krok w stronę „pogranicza literatury i życia”. Badacz i krytyk literatury prof. Piotr Śliwiński twierdzi[3], że w poezji Siwczyka odnajduje „coś krwawego”, upór i zmaganie przypominające walkę o każde słowo trochę tak, jak u Miłosza; że nie ma tu komercji czy kategorii sukcesu, ale dobry, poetycki przydział oddany „samotności i bezimiennej sławie” i niełatwa uczciwość.

 

Każda z części, tytułów których przywołanie pozwolę sobie uznać za rzecz znaczącą i potrzebną, jest jednocześnie równie inna, co bardzo podobna do pozostałych. Podmiot przechodzi proces oczekiwania w jakimś ewoluującym „mono-sposobie” montażu życiowych asocjacji oddzielonych od siebie zaledwie i na szczęście – chociaż przecinkiem.

 

I W piecu obok niebieski obłok
II W historii
III Wielkie zgromadzenie ponagleń
IV Po domu
V Przydarzenia
VI Widok z noktoramy
VII Dysnomia
VIII Głosy z zewnątrz
IX Dokąd bądź

 

Poemat w całości zdaje się być formą rozrachunku z życiem na każdej jego płaszczyźnie, od metafizycznych tęsknot, poprzez krzątaninę ziemskich ambicji aż po sytuacje skrajnego biologizmu, na jakie się można nieraz natknąć. Podmiot jednak daleki jest od słownych dobrodusznych porządków, w jego ciągu myślowym znać coś kompulsywnego. Nie chodzi o przyjemność obcowania z liryką ani o programowe katharsis, ale o walkę, którą się toczy, „nie mając pojęcia, same tylko dowody”[4]. Gdy hybryda fizjologii i ostatecznych spraw tzw. ducha ujawnia naraz swoją bolesną komunię, wszelkie pisanie musi być jak „hosanna skierowana do dołu”[5]. Sam autor mówi, że choć Dokąd bądź jest owocem oczekiwania na mające się urodzić dziecko, poemat, z apokaliptycznym modelem interpretowania, naturalistycznym obrazowaniem, wręcz chirurgiczną rozprawą ze złudzeniami, ma wydźwięk modernistyczny. Nie będzie poklepywania ani zaklinania i też żadnych pacierzy, jedynie uczciwa rozprawa z tabu codzienności.

 

Na przestrzeni pierwszych pięciu rozdziałów będących poetyckim przebiegiem przez rejony życia zasugerowane tytułem, relacja utrzymywana jest według wspólnego klucza, który brzmi: wszystko jest jednoczesne. Jedna sekunda przeżywania nie jest tylko jedną sekundą według zwyczajowej miary, ale poszerzona o tysiąc odnośników i skojarzeń, daje także udział wspomnieniu z podstawówki, aktualnej autorefleksji, uwadze dotyczącej przechodnia, którego wygląd odsyła do czegoś jeszcze… Życie jako natarczywy „narazm”, wcale nieobiecujący, ale uciążliwie multiplikowany i multiplikujący się wsobnie, żadna mozaika pulsujących znaczeń, tylko „złamanie niczym inwestycja w niepewny kruszec”[6]. W Po domu, W historii, w Przydarzeniach podmiot przemyka przez parę ledwie zaznaczonych sfer pojmowania siebie, sensu ludzkiej aktywności, stosunku do religii, nadziei w relacjach. Odpowiedź kondensuje się w łatwych do przeoczenia mikro-zwieńczeniach pozornie niepodzielnych myśli.

 

Do pierwszej ze sfer:  „podmioty zagospodarowane w Tartarze”[7], a „dostajesz mokrą podpałkę”[8].

 

Do drugiej: „tytaniczna praca bez nieba i piekła, w nudnym horyzoncie”[9] jako „lekkoduchy obsadzone w roli strażników kultury wymarcia”[10] albo też „pomór w szeregach użytecznej bajki”[11].

 

Do trzeciej: „fragmentaryczna pascha to cała nasza podróż w głąb księgi wyjścia,
z której zostały wióry po przejściu digitalizacji”[12], „klepiemy pacierze na intubacji”[13], „leżenie krzyżem bez dostępu do sieci”[14] jest raczej trudne.

 

Do czwartej: gdy „miłość jest zawsze miłością do znaczeń, jakich nie ma w nas bez kontekstu straty”[15], czyż jednak nie „chodzi tylko o trwanie w ramionach, które się zna,
o niewypuszczanie z objęć życia, o jakim nie ma się pojęcia i złudzeń”[16], nawet gdy po przyjściu w azyl domu znajduje się „przemoczone drewniaki”[17]?

 

Co z twórczością?

 

„studiuj pismo jak pożogę”[18]

 

„jesteśmy nosicielami oświeconej ciemni”[19]

 

„dobrze przeczekany pat”[20]

 

A Dziecko? Najpierw aluzje, później już coraz odważniejsze apostrofy do Dziecka, zaczynają się pojawiać mniej więcej od rozdziału Widok z noktoramy (VI). Autor we wspomnianym na początku wywiadzie mówi, że „największe błogosławieństwo i porażenie zarazem kryją się w tym, że Ono nie mówi.” Jest bezgłośną rewolucją, „wszystko tu gotowe do burzenia, pogrąż mnie w ruinach”[21]. Ma moc niemotą wyleczyć z dysnomii ojca-poetę, który chce złożyć przed Nim całe swoje przerażenie i móc znów elementarnie pragnąć i czekać; ukochany „podmuch zmiatający z nóg”[22], nareszcie i bezbłędnie. Oczekiwanie uświęca ciemność, rehabilituje życie nielogiczną, podskórną, lecz jednak prawidłowością. Nie ma tu pretensjonalności – ani w impulsywnym przedzieraniu się przez rzeczywistość, ani w tej słodkiej kapitulacji, jakiej możliwość czasem hojnie się przytrafia.

 

Nie wiadomo, jakie życie nastanie wraz z Nowym Człowiekiem, ale gdy świat rozchodzi się w szwach i, to pewne, nie przestanie, wystarczy jakiekolwiek „dokąd bądź”, bo „choć istota nie jest z tego świata, dopiero go uczyni tym dla nas najlepszym z niego wyjściem”[23].

 

 

Maja Mroczkowska

 

 

Dokąd bądź, Krzysztof Siwczyk, Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5, red. Ryszard Krynicki, t. 80, Kraków 2014.

[1] Dokąd bądź, K. Siwczyk, Biblioteka Poetycka Wydawnictwa a5, red. R. Krynicki, t. 80, Kraków 2014, str. 72.

[2] Audycja pt. „Krzysztof Siwczyk: raczej czytam świat, niż go oglądam”, w: Strefa literatury, Dwójka Polskie Radio, prow. K. Hagmajer-Kwiatek, 29.09.2014.

[3] Audycja pt. „Wybór poezji jest dziś wyborem samotności i bezimiennej sławy”, w: Dwukropek, Dwójka Polskie Radio, prow. A. Franaszek, 2.10.2014.

[4] Dokąd…, str. 69.

[5] Dokąd…, str. 44.

[6] Dokąd…, str. 7.

[7] Dokąd…, str. 21.

[8] Dokąd…, str. 33.

[9] Dokąd…, str. 10.

[10] Dokąd…, str. 22.

[11] Dokąd…, str. 11.

[12] Dokąd…, str. 27.

[13] Dokąd…, str. 12.

[14] Patrz przyp. 12.

[15] Dokąd…, str. 76.

[16] Dokąd…, str. 79.

[17] Dokąd…, str. 23.

[18] Patrz przyp. 13.

[19] Dokąd…, str. 53.

[20] Dokąd…, str. 51.

[21] Dokąd…, str. 61.

[22] Dokąd…, str. 73.

[23] Dokąd…, str. 80.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × one =