Maja Mroczkowska: Teraz najważniejsze, to powiedzieć „mazl tow”!

26 lutego 2015

O spektaklu Ruchele wychodzi za mąż w reżyserii Jacka Papisa w Teatrze Żydowskim im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie

Ruchele wychodzi za mąż/fot. Marta Kuśmierz

Ruchele wychodzi za mąż/fot. Marta Kuśmierz

(1) Rzecz o banalności twórczości

Sztuka Ruchele wychodzi za mąż została wydana po polsku nakładem Agencji Dramatu i Teatru w 2012 roku. Ukazała się jako „inna sztuka” w zbiorze tłumaczeń dramatów autorstwa Savyon Liebrecht zatytułowanym Rzecz o banalności… i inne sztuki. Izraelska dramaturg urodziła się w Polsce w 1948 roku w żydowskiej rodzinie ocalałej z Holocaustu. Pierwsze brzmienie jej imienia i nazwiska to Sabina Sosnowski – zostały zmienione po szybkiej emigracji do Izraela. W swoich utworach koncentruje się szczególnie na tożsamości „drugiego pokolenia” po Zagładzie oraz jednocześnie pierwszego, które określa siebie mianem Izraelczyków. Liebrecht mówi o dwóch typach, na jakie dzieli się ta generacja: ci z domów ciągłego mówienia o Holocauście i ci z domów uporczywego milczenia na ten temat. Twórczość wyrastać ma z drugiego wariantu – kreatywność karmi się ciszą.

 

Najgłośniejsza sztuka autorki Rzecz o banalności miłości, opowiadająca o złożonej relacji pomiędzy Hanną Arendt i Martinem Heideggerem, została uhonorowana wieloma nagrodami. Jako polski serial telewizyjny zrealizowany przez Feliksa Falka otrzymała w 2012 roku sopocki laur „Dwa teatry”.

 

(2) „Mama by tego nie zrobiła”

Współczesny Tel Aviv. Mieszkanie Szlomy, Ocalonego. Jego imię po hebrajsku oznacza „pokój” – to obiecujący potencjał dla mężczyzny odbudowującego po wojnie swoje życie na emigracji w Izraelu już dobrych kilkadziesiąt lat. Czy rzeczywiście? Szlomo pielęgnuje w swoim domu coś na kształt fotograficznego mauzoleum ku czci zmarłych znajomych i członków rodziny, zwłaszcza żony. Tłem dla jej dominującej rozmiarem nad innymi fotografii jest ściana wypełniona zdjęciami pozostałych, żyjących jedynie w pamięci; czarno-białymi. Także w wypowiedziach starszego mężczyzny ciągle wybrzmiewa: „Mama by powiedziała to samo”, „Mama by tego nie zrobiła”… Meta-wypowiedzi żony dogmatyzują rzeczywistość, czasem niemiłosiernie ją wykoślawiając.

 

Szlomo ma dwie córki. Lea jest młodsza, od jakiegoś czasu po rozwodzie, wychowuje pięcioletniego syna Joniego; artystka-florystka w luźnych nowoczesnych ubraniach. Również mieszka w Tel Avivie i często odwiedza ojca, robi mu zakupy, zwyczajnie towarzyszy. Mimo wszystko jednak odczuwa, że jest jedynie gorszym wariantem starszej córki, na którą zawsze jakoś bardziej się czeka, bardziej się o niej myśli. Lea bywa ciężka w rozmowie, lecz jej życiowe rozgoryczenie uzupełnia czasem pewien nieoczekiwany rys dobroduszności.

 

Rachela. „Domową tożsamość” starszej córki określa fakt, że pewnego razu po prostu spakowała się i uciekła. Wyjechała na studia do Stanów, po powrocie zamieszkała w Jerozolimie. Pani z wielkiego świata, a już na pewno z tego, który jest dużo większy niż rodzinny dom w Tel Avivie żyjący o tyle, o ile pozwalają na to granice wyznaczone przez wojenne wspomnienia rodziców. Dom Szlomy od zawsze wypełniał jakiś rodzaj żywotnego i złowieszczego milczenia.

 

(3) Szczęśliwe „rozdanie”

Jak w opowieści biblijnej z Księgi Rodzaju, siostry Lea i Rachela konkurują o miłość Jakuba, tak też ich imienniczki w sztuce – bardziej nawet niż o miłość ojca – konkurują o samo życie, o nieodsyłającą do przeszłości normalność.

 

Dla Racheli nowe przychodzi wraz z miłością do Aarona poznanego przy kserokopiarce na studiach w Ameryce. Sytuacja jak z serialu, wracają do niej często, śmiejąc się; banalność miłości. Arełe również pochodzi z rodziny Ocalonych z Polski, z Warszawy. Jednak u niego w domu było inaczej, Holocaust nie był tematem tabu, przeciwnie – opowiadano historie o bohaterstwie wujka, który miał uratować wielu swoich rodaków. Aaron Feldman, to na jego cześć ukochany Racheli nosi to samo imię, jest też do wuja uderzająco podobny.

 

W życiu Racheli trafiło się pierwsze szczęśliwe „rozdanie”, Arełe przynosi ze sobą inną odsłonę tego samego zmagania i bólu „drugiego pokolenia” – odsłonę mimo wszystko nadziei i dobroci. Dlatego dziewczyna potrafi i chce ogłosić rozejm w swojej rodzinie, zainaugurować „nowe”, zapraszając ojca i Leę na swój ślub.

 

(4) Arełe. Klucz do katastrofy

 Marnotrawną córkę zastaje w domu euforyczne przywitanie. Rachela jako wydarzenie, słońce na niebie. Nawet Lea „zawiesza” swoje rozgoryczenie i pogrąża się z siostrą w dziecięcej przepychance; obie lądują na łóżku, a Szlomo nie posiada się z radości. Potem pada to zdanie: „Wychodzę za mąż…” i lawina pytań, wykrzyknień, wzruszeń i entuzjastycznego niedowierzania. Od słowa do słowa, od stwierdzenia do propozycji, od propozycji do telefonu i Aaron zjawia się w drzwiach, ponieważ oboje z Rachelą przyjechali do Tel Avivu, by coś niby załatwić, w rzeczywistości – się przedstawić.

 

Gdyby samo imię i nazwisko przyszłego zięcia nie wywołały i tak wystarczająco dreszczy na ciele Szlomy, widok Aarona nie pozostawiał już żadnych wątpliwości…

Ojciec nagle zacina się w sobie, ucieka do swojego pokoju. Obozowa trauma dopadła go nawet tutaj, stała się ciałem stającym na progu jego mieszkania w Tel Avivie.

 

(5) Staszek. Klucz do katharsis

Staszek to ten przykład osoby w życiu Szlomy, z którą jest się związanym nie wiadomo już nawet czym bardziej – przyjaźnią czy traumą; absolutną mieszkanką obu tych wariantów. Druh z obozu, przeżyli razem wszystko, co najgorsze, każdą stratę, każdą zbrodnię. Po wyzwoleniu Auschwitz, gdy chcieli się pomodlić, a nie mieli ani szala modlitewnego, ani kipy, jeden drugiemu nałożył rękę na głowę i tak byli tałesem dla siebie nawzajem. Potem Staszek wyemigrował do Stanów. Jego przyjazd na ślub Racheli jest jednocześnie pierwszym po dwudziestu latach jedynie rozmów telefonicznych spotkaniem ze Szlomą.

 

Staszek wie. Przyjaciel rodziny jako jedyny poza Szlomą rozumie, na czym polega katastrofa wywołana słowami „Aaron Feldman” i, zdaje się, tylko on może wpłynąć na ojca, który nakazuje córce odwołać ślub.

 

(6) „Teraz najważniejsze, to powiedzieć mazl tow!”

Pomiędzy kolorowymi papierowymi kwiatami origami, które Lea przygotowała na ślub siostry a walizkami Staszka, który przywiózł ze sobą tyle rzeczy, jakby nie wiedział, że „teraz już czasy są inne, teraz wszystko już tu mamy i nie trzeba paczek wysyłać ani tyle przywozić”; wobec niemego świadka czarno-białej fotografii matki, wśród łez, serii ucieczek i rozłamów, słów prawdy i psychotycznych uścisków – bohaterowie wspólnie pokonują widmo. Historie z okresu Zagłady bardziej żywe niż rzeczywistość, zamordowani mający w umyśle Ocalonych większe prawa niż osoby żyjące tu i teraz – zostają uspokojeni. W społeczeństwie nauczonym, że „z Ocalonymi nie dyskutuje się”, ocalenie przed traumą przychodzi, gdy to Ocaleni – Staszek i Szlomo – mają odwagę dyskutować sami ze sobą. Dzięki temu mają moc zdobyć klucz do życia, szczęśliwego życia dla siebie i dla swoich dzieci, a wtedy już pozostaje jedynie powiedzieć mazl tow!

 

Maja Mroczkowska

 

Ruchele wychodzi za mąż

Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie

13 II 2015

Autor: Savyon Liebrecht

Reżyseria: Jacek Papis

Przekład: Michał Sobelman

Scenografia: Alicja Kokosińska

Kostiumy: Diana Szawłowska

Muzyka: Hanna Klepacka

Asystent: Paulina Lombardowicz

Obsada: Joanna Rzączyńska, Ewa Greś, Małgorzata Trybalska, Marcin Błaszak, Stanisław Brudny, Włodzimierz Press

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twelve + nine =