Malwina Miziarska: Kto zabił widza w teatrze?….

19 marca 2012

O spektaklu Kto zabił Alonę Iwanowną? w reżyserii Michała Kmiecika w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

Kto zabił Alonę Iwanowną? / materiały teatru

W małym programie do spektaklu mamy wypisane kilkanaście dat z życia Dostojewskiego,  historii Teatru Dramatycznego i tzw. publicystyki. Przykuwa uwagę zwłaszcza jedna z nich: „13 lutego 2010 Joanna Szczepkowska na premierze Persony. Ciała Simone wykonuje faszystowski gest z dupy, skierowany chyba do mistrza Lupy. Następnie zostaje prezeską Związku Artystów Scen Polskich”. Jak u Hitchcocka. Mocne uderzenie, ale niestety w negatywnym sensie. Zdziwienie i niesmak nie opuszcza nas do końca spektaklu.

Przypisywanie Szczepkowskiej faszystowskich gestów jest irracjonalne i obraźliwe. Prawie każdy słyszał o słynnej aferze na premierze Persony. Ciała Simone w Dramatycznym. Fakt ten, jak widać, nadal stanowi drzazgę w sercu stołecznego teatru. Trudno się temu nie dziwić. Nie łatwo rozstrzygnąć, czy gest Szczepkowskiej był słuszny, ale z pewnością przyklejanie jej faszystowskiej etykietki jest  karygodne i poniżej wszelkiej krytyki.

Oburzony?

Patrząc na sztukę Kto zabił…. ciężko wyrokować, czy jej młody autor jest przedstawicielem nowego prądu w teatrze polskim. Chyba za dużo grzybów w jednym barszczu. Rzadko się zdarza, by dwudziestolatek był jednocześnie dojrzałym dramatopisarzem i reżyserem. W samym scenariuszu trudno doszukać się czegoś nowatorskiego lub zniewalającego. Można jedynie pogratulować, że  Kmiecik przeczytał całą Zbrodnię i karę, zna twórczość Czechowa i trochę faktów z biografii Dostojewskiego. Brawo. Maturę z języka polskiego zapewne zdał bardzo dobrze i to na poziomie rozszerzonym. Obnoszenie się z tą niesamowicie ogromną wiedzą przed widzem przypomina trochę małego kurczaczka, który jeszcze nie nauczył się chodzić, a już chce piać. Ponadto wytykanie widzowi jego niewiedzy (tak z góry zakłada reżyser) jest po prostu komiczne. Przeczytanie obowiązkowej lektury licealnej i chwalenie się przed setką widzów w teatrze naprawdę nie jest czymś niesamowitym. To mamy nazywać bezczelnością i określać tego młodego człowieka mianem piekielnie zdolnego? Nie obwiniajmy jednak tylko jego za ten spektakl, ponieważ od kogoś otrzymał  tę zbyt drogą zabawkę, jaką jest scena w Dramatycznym. Daje to do myślenia, że w teatrze pozwala się reżyserować nieodpowiednim i niedojrzałym ludziom.

Próba podrobienia

Niedawno na scenie Dramatycznego miała miejsce premiera świetnego spektaklu W imię Jakuba S. w reżyserii Strzępki. Wydarzenie sezonu- bez dwóch zdań. Widać jednak, że Kmiecik próbuje naśladować styl duetu z Dolnego Śląska, kopiując wręcz niektóre chwyty i pomysły. Daleko mu jednak o ostrej i celnej krytyki polskiego społeczeństwa, którą uprawiają Strzępka i Demirski. Oni mają już swój własny, wyrazisty i rozpoznawalny styl, a próba podrobienia go sprowadza się do taniej kalki. Gołym okiem widać skopiowany zamysł scenograficzny  ze spektaklu Strzępki i Demirskiego. Tematyka poruszana w Kto zabił…. również nie jest niczym odkrywczym- poddańcza rola aktora, jego nędzna pensja, zamknięcie baru mlecznego, Jola Brzeska… kilka faktów z życia publicznego wrzuconych do jednego wora, uwieńczonego wulgaryzmami. Dobre dla gimnazjalistów. Można obejrzeć genialny film Pasikowskiego Psy,  by usłyszeć całą gamę przekleństw, a nie męczyć się półtorej godziny w teatrze. Istnieje jednak coś takiego jak zdolność przeklinania, do której trzeba dojrzeć.

Prowokacja?

W czym miała się ona przejawiać, trudno zgadnąć. Przytaczanie fragmentów manifestu Andreasa Breivika, wypowiedzi typu „Hitler nie był potworem. Nie żyje. Szkoda.” nie szokują, lecz nudzą. Kmiecik próbuje wyśmiać elitę polskiej kultury, ale jest w tym zbyt dosłowny (padają konkretne nazwiska osób m.in. ze świata teatralnego). Być może inspiracją dla niego stał się spektakl wspomnianego już wcześniej duetu Strzępki i Demirskiego Był sobie Andrzej, Andrzej… Daleko jednak Kmiecikowi do osiągniecia takiego efektu. Potrzeba trochę metafory, lekkości, a nie strzelać do wszystkiego z armaty. Plakatowość i dosłowność to dwa główne grzechy tego spektaklu.

Taki ma być teatr?

Konstanty Puzyna to wybitna postać polskiej krytyki teatralnej, a także pierwszy kierownik literacki Teatru Dramatycznego. W programie zacytowano jego wypowiedź, a raczej marzenie o tym, jaki ma być teatr- „antywerystyczny, środowiskowy, intelektualny, polityczny”. Nasuwa się pytanie, czy Kto zabił Alonę Iwanowną? spełnia te wymogi? Spektakl jest  niedojrzały i przypomina raczej zabawę, wrzask dorastającego  chłopca, wokół którego stworzono aurę młodości i talentu. Potrzeba jeszcze dużo czasu, by z tego chaosu i krzyku uformowała się konkretna i głęboka myśl. W Kto zabił…. nie ma ani krzty poezji. Sztuka jest skrzyżowaniem wieczornych wiadomości, vademecum dla maturzysty i filmów Larsa von Triera. Żadnej własnej inwencji, no może czasem objawia się w tekstach, które bywają śmieszne, ale rzadko.

Puzyna raczej nie miał takiego teatru na myśli. My natomiast lubujemy się w epitetach: młody, zdolny, niepokorny, lecz za tymi słowami nic więcej się nie kryje. Szukamy na siłę „lepszego” teatru, współczesnego, zachowując się przy tym jak dziecko we mgle. Michał Kmiecik został zbyt szybko wywindowany na teatralny szczyt i okrzyknięty wielkim talentem. Zamiast szukać kolejnego samorodka, zacznijmy może w końcu uprawiać dobry i solidny teatr?

Malwina Miziarska

Michał Kmiecik

Kto zabił Alonę Iwanowną? inspirowane Zbrodnią i karą Fiodora Dostojewskiego.

Tekst i reżyseria: Michał Kmiecik

Dramaturgia: Szymon Adamczak

Scenografia, reżyseria świateł: Karolina Sulich

Kostiumy: Natalia Burzyńska

Muzyka: Robert Piernikowski

Ruch sceniczny: Przemysław Kamiński

Głos: Dorota Powierża

Produkcja: Sławomir Adamko

Sufler, inspicjent: Barbara Zając

Realizacja dźwięku: Dariusz Kamiński

Realizacja światła: Tomasz Burzyński

Realizacja multimediów: Dariusz Kraszewski

Obsada:

Waldemar Barwiński, Dobromir Dymecki, Natalia Kalita, Dariusz Niebudek (gość.), Małgorzata Maślanka, Krzysztof Ogłoza, Jolanta Olszewska, Piotr Siwkiewicz

Premiera: 25 lutego 2012, Mała Scena Teatru Dramatycznego w Warszawie.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × four =