Marek Skrzetuski: Ostatni zajazd w Galicji

28 kwietnia 2012

O spektaklu Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie w reż. M. Grabowskiego w Starym Teatrze w Krakowie.

Pan Tadeusz / materiały teatru

Obcowanie z pomnikami polskości to nie lada zadanie. Jakże cienka jest granica między patetyzmem a obrazoburstwem, dowcipem a śmiesznością, przesłaniem a moralizatorstwem. Wyjątkowo łatwo narazić się na krytykę z obu stron barykady, po których zasiadają dwa skrajnie zideologizowane, niechętne sobie obozy. Wydaje się, że to poniekąd nieodłączna cecha polskości, i o niej między innymi starają się opowiedzieć – w wyśmienicie wyważony sposób – aktorzy krakowskiego Starego Teatru.

Odwołań do współczesności jest tu wiele. Już na wstępie widzimy zgraję turystów, przekrój przez teraźniejsze społeczeństwo, odbywających z pieśnią na ustach ni to pielgrzymkę ku ziemiom „świętym i czystym jak pierwsze kochanie”, ni to krajoznawczą wycieczkę peteteku. Początkowo może to dziwić, z czasem jednak konwencja ta staje się jasna, klarowna i naprawdę ciekawa.

W swojej interpretacji Mikołaj Grabowski zdecydował się przede wszystkim zerwać z pewnymi utartymi już schematami spoglądania na dzieło Mickiewicza, szczególnie silnie zarysowanymi w filmowej wersji Andrzeja Wajdy. Odczytuje liczne fragmenty epopei na nowo, zgodnie z ich autentycznym brzmieniem, rezygnując z nazbyt mitologizującego spojrzenia na pewne sceny czy bohaterów. Tadeusz Soplica (w tej roli Krzysztof Wieszczek) wraca więc do roli dość poczciwego, acz niezbyt bystrego młodziana. Sędzia (jak zawsze doskonały Krzysztof Globisz) do spółki z Gerwazym (Tadeusz Huk) stają się ikoną sarmackości – pewni siebie, gwałtowni, przekonani o swej nieomylności. Choć ich wybuchy bardziej śmieszą, niż straszą, podkreśla to autentyzm konstruowanych przez aktorów postaci.

Wszechobecny śmiech, nieodłączny element tego spektaklu, nie jest bynajmniej jego wadą – w końcu sam poeta takim też uczynił swój utwór. Wierna prezentacja całego tekstu poematu wydaje się być niemożliwa i – co tu oszukiwać – byłaby wyjątkowo nudna. Zespół Starego Teatru pomaga sobie całą gamą środków, jaką oferuje im forma adaptacji scenicznej. Nie wystrzega się więc przedrzeźniania Mickiewiczowskich słów, sytuacyjnych żartów, do mdłości słodkich scen czy nawet kwestionowania narodowych świętości. Nigdy jednak nie przekracza granicy dobrego smaku, nie idzie w ironii zbyt daleko, a wręcz niejednokrotnie, na mocy kontrastu, przywraca znaczenie temu, co naprawdę ważne. Choć często (może rzeczywiście trochę nazbyt często) stara się rozładować zgromadzone na scenie emocje – nie rezygnuje z kluczowych dla wymowy dzieła pytań, z podkreślenia znaczenia narodowej tęsknoty, z rzetelnego, niezideologizowanego opisu zarówno dobrych, jak i tych niekorzystnych cech polskości.

Pomimo trzech godzin trwania, spektakl ten nie powinien nikogo zmęczyć. Z dość statycznych scen oryginału udało się wydobyć niezbędny dynamizm sceniczny. Oryginalny tekst traktuje Grabowski dość wybiórczo, zmieniając niekiedy kolejność scen, dialogów, pieśni, przywiązując przy tym wielką wagę do doskonale zagranej, na żywo zresztą, warstwy muzycznej (odpowiedzialność za nią ponosi Zygmunt Konieczny). Pozwala sobie cofać głównych bohaterów na plan dalszy, eksponując przy tym postaci drugoplanowe, takie jak Róża (wyjątkowo widoczna – i dobrze! – Paulina Puślednik), Skołuba (sugestywny Bogdan Słomiński) czy Jankiel (grany wymiennie przez Zbigniewa W. Kaletę i Arkadiusza Brykalskiego). Reżyser wspólnie z aktorami bawi się konwencją – okazując jednak wobec znaczenia i mocy poematu szacunek.

Pan Tadeusz… jest bowiem w każdym calu i w każdej formie opowieścią o poszukiwaniu polskości. Jej krytyką – owszem – ale i podkreśleniem, że to, co może niekiedy nas śmieszyć, drażnić czy rozczarowywać, jest jej istotą. Przełamanie tego byłoby niczym innym, jak polskości się zaparciem.

Marek Skrzetuski

Adam Mickiewicz
Pan Tadeusz czyli Ostatni Zajazd na Litwie

reżyseria: Mikołaj Grabowski
scenografia: Jacek Ukleja
muzyka: Zygmunt Konieczny

obsada: Magda Grąziowska, Brzytewka – Wojciech Trela, Chrzciciel – Juliusz Chrząstowski, Ekonom * – Błażej Peszek, Gerwazy – Tadeusz Huk, Hrabia – Krzysztof Zawadzki, Jankiel – Zbigniew W. Kaleta / Arkadiusz Brykalski, Konewka – Andrzej Rozmus, Podkomorzy – Zbigniew Kosowski, Podkomorzyna – Aldona Grochal, Protazy – Jerzy Święch, Płut – Marcin Kalisz, Robak – Roman Gancarczyk, Róża – Paulina Puślednik, Rykow / Skołuba – Bogdan Słomiński, Sak – Grzegorz Grabowski, Sędzia – Krzysztof Globisz, Tadeusz – Krzysztof Wieszczek, Telimena – Katarzyna Krzanowska, Wojski / Maciek – Jan Peszek, Wojszczanka – Monika Jakowczuk, Ekonom* – Łukasz Byczek (gościnnie)

adaptacja: Mikołaj Grabowski, Tadeusz Nyczek
reżyseria świateł: Michał Grabowski
kierownictwo muzyczne: Mieczysław Mejza
korepetycje wokalne: Barbara Siklucka
asystent reżysera:  Zbigniew S. Kaleta
asystent scenografa:  Katarzyna Kowalczyk

Premiera: 2011-12-09, Stary Teatr w Krakowie

tagi: | Wersja do druku | |

Jeden komentarz do Marek Skrzetuski: Ostatni zajazd w Galicji

  1. […] na myśli mam zaś sztukę Pan Tadeusz… graną w Starym Teatrze w […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three + 15 =