Marta Małkińska: W siedem dni dookoła świata

8 października 2011

O 7. Warszawskim Festiwalu Skrzyżowanie Kultur.

7. Warszawski Festiwal Skrzyżowanie Kultur

Początek jesieni to czas, w którym przeciętny Polak zamienia się w obieżyświata. Odwiedza dalekie kraje, bo kameralniej można naładować akumulatory przed „zimą stulecia” a all inclusive kusi darmowymi drinkami. Dla tych, którzy nigdzie nie wyjechali Stołeczna Estrada zamieniła Warszawę w stolicę światowej muzyki. Na 7. Festiwalu Skrzyżowanie Kultur było etnicznie, kolorowo i bardzo dynamicznie. Jedno jest pewne: Polska otwiera się na świat. I wita go klubowym brzmieniem, feerią barw oraz ogromem pozytywnych wibracji.  

Koncert Urszuli Dudziak, który w Sali Kongresowej inaugurował Skrzyżowanie Kultur, był dla entuzjastów jej unikatowego głosu miłym zaskoczeniem – artystka zaprezentowała nowy repertuar, wzbogacony o niekonwencjonalne interpretacje muzyki z różnych stron świata, lecz… Serca publiki tego wieczoru skradli – Femi Kuti & Positive Force z Nigerii. Przesłanie ich piosenek (w skrócie: „ONE WORLD! ONE LOVE! ONE DANCE!”) skłoniło do podrygiwania nawet zachowawczych ochroniarzy. Bo gdy ze sceny pobrzmiewał energetyczny afrobeat a tancerki ponętnie kręciły biodrami niema kontemplacja była po prostu niewskazana.

Kolejne festiwalowe wydarzenia nie przyćmiły koncertów pierwszego wieczoru, jednak niektóre z nich na długo pozostaną w pamięci widzów. Za arcydzieło można uznać awangardowy koncert Mercedes Peón z Hiszpanii. Połączenie elektronicznego brzmienia z celtyckimi klimatami udowodniło, że muzyka to najwspanialszy język świata. Wokalistka, chociaż nie znała angielskiego miała świetny kontakt z publicznością a cały przekaz występu ukryła w gestach, mimice, grze na egzotycznych instrumentach… W obliczu takiej wirtuozerii oraz nastrojowych efektów świetlnych owacje na stojąco stały się oczywistością, a bis rewelacyjnym zakończeniem. Słowem: fantastyczne!

Sprzeczne emocje (szczególnie wśród osób starszych metryką) budził koncert Corvus Corax z Niemiec. Aranżacje utworów pełne apokaliptycznego tonu część publiki wprawiły w pozytywne osłupienie, jednak niektórzy określili je mianem „krzykanda bez większego sensu” i wyszli zaraz po drugiej piosence… Osobiście, za najsłabszy punkt festiwalu uznaję nużące mormoranda ascetycznego Greka – Antonisa Xylourisa. Na szczęście, tuż po nim na scenie pojawiła się skromna, ale jakże charyzmatyczna Aynur Dogan z Turcji, której gra na sazie (instrumencie przypominającym gitarę) oczarowała nawet najbardziej wymagających widzów. Piosenkarka stworzyła klimat rodem z egzotycznej plaży, bawiła się rytmami, intrygowała brzmieniem… Koncert idealny dla koneserów wokalnej szczerości!

Festiwal ukoronował występ mistrzów warsztatów muzycznych. Organizatorzy postawili na instrumentalne rozmaitości. I opłaciło się – powstało widowisko na światowym poziomie, w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Miłośnicy lekkości rozkoszowali się delikatnością fletów, a amatorzy orientalności – egzotyką bębnów. Notabene, Skrzyżowanie Kultur było nie tylko muzycznym majstersztykiem, wielbiciele kina również mogli znaleźć w programie coś dla siebie. W Kinotece Flamenco, flamenco (reż. Carlos Saura) uwodziło hiszpańską namiętnością, a Życie jest muzyką (reż. Fatih Akin) zabrało widzów w muzyczną wyprawę do Stambułu – miasta gorących rytmów. Mnie, jednak najbardziej zaintrygował godzinny dokument Fela Kulti. Muzyka jest bronią (reż. Stephane Tchal-Gadjieff, Jean-Jacques Flori) – pokazujący, że światu potrzebni są ludzie, którzy na pohybel wszelkim przeciwnościom będą walczyć o TOLERANCJĘ, PRAWDĘ, WOLNOŚĆ.

Miało być dobrze. Wyszło – wyśmienicie. Organizacja była bez zarzutu, publiczność stawiła się tłumnie, artyści dali z siebie dwieście procent… Śmiało mogę, więc stwierdzić, że 7. Warszawski Festiwal Skrzyżowanie Kultur był jak mojito pite w upalny dzień – orzeźwił, poprawił nastrój i stanowczo za szybko się skończył!

 Marta Małkińska

tagi: | Wersja do druku | |

Jeden komentarz do Marta Małkińska: W siedem dni dookoła świata

  1. Atram, 23 października 2011 o 14:42

    Rewelacyjna recenzja- czyta się śpiewająco!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eight − 2 =