Martyna Bielińska: Prosto z piekła

15 lipca 2012

O spektaklu Jestem tylko ja grupy Projekt ze Studenckiego Teatru Cezar Jestem tylko ja / fot. Maria Jękot

Scena zalana mrokiem i dudniący z głośników, nachalny, niepokojący dźwięk bicia serca, który z czasem przemienia się w tykanie zegara. Widzowie wstępują do piekła kreowanego na scenie przez Grupę Projekt, członków Studenckiego Teatru Cezar. Jego granice wyznacza okrąg, mieniący się na czerwono, opresyjna przestrzeń. Wewnątrz tkwi w zastygłych pozach pięcioro ubranych zwyczajnie ludzi. Od początku bazą spektaklu jest napięcie, niepewność i niepokój.

W sposób naturalny nasuwa się skojarzenie z Boską Komedią. Lecz w tym przypadku przewodnikiem po kręgach piekła nie jest Wergiliusz, tylko Kruk. Jego rola znacznie wykracza poza oprowadzanie po najgorszych zakątkach zaświatów. Staje się on dla czterech kobiet i mężczyzny kimś na kształt psychoanalityka. Żeruje na życiowych błędach i cieszy się z każdego przejawu zła jaki wykazują kolejno odpytywani rozmówcy. Ten rodzaj terapii, która wcale nie ma na celu przyniesienia ulgi jest konfrontacją pragnień i poglądów na życie z perspektywy dzieciństwa oraz bolesnej konfrontacji z rzeczywistością. Żaden z bohaterów nie wyszedł obronną ręką ze zderzenia z życiem. Wysłuchujemy kolejnych opowieści, które są bazą dla wyobraźni. Widz występuje w roli uprzywilejowanej, może sobie sporo dopowiadać i nadawać wygląd snutym historiom. Wśród skazańców na wieczne utrapienie są między innymi morderczyni, gwałciciel i samobójczyni. Ze sceny padają słowa pełne goryczy i niezgody na los, przeplatane przedszkolną piosenką, kołysanką, sekwencją taneczną, zwykle urywane nagle gwałtownym zapadnięciem w sen. Za każdym razem jest to koszmar, którego końca nie widać.

Spektakl Jestem tylko Ja porusza całe spektrum problemów. Rozliczenia czynione z „piekielnej perspektywy” dotykają kwestii wiary, relacji międzyludzkich czy przykrej przypadłości naszego gatunku, jaką jest mądrość po szkodzie. Kruk – rodzaj współczesnego trenera personalnego wbija do kolejnych głów nową instrukcję obsługi człowieka. Zaszczepia egoizm. Krzykiem, a niekiedy argumentami siłowymi przekonuje, że tylko licząc na siebie człowiek nigdy się nie zawiedzie. Zachęca do stawiania swojego Ja w miejsce Boga. Tak lista potencjalnych utrapień maleje. Lecz należy pamiętać, że tkwimy w jednym z kręgów piekła. Stąd wydaje się, że jest to wizja antyżycia. Chociaż patrząc na wciąż rozwijający się kult jednostki, można potraktować tę wypowiedź sceniczną jako ostrzeżenie.

Grupa Projekt dokonała przedsięwzięcia bardzo autorskiego. Sam tekst jest interesującą bazą do teatralnych poczynań. Minimalne dekoracje i skupienie się na roli oraz mocy oddziaływania słowa i dźwięku w teatrze sprawiają, że ta historia zaczyna widza obchodzić. Zaprezentowane zostały różne poziomy gry aktorskiej, co rzutuje na wiarygodność wymowy spektaklu. Lecz co najważniejsze, członkowie Studenckiego Teatru Cezar tworzą zgrany zespół pasjonatów, co uwidacznia się także w tej propozycji.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × 1 =