Martyna Bielińska: Rozmowa z Teatrem Fiakier

13 lipca 2012

Teatr studencki jest niezwykłym rodzajem teatru. Ma w sobie pierwiastki, których czasem w teatrach zawodowych brakuje – energię, odwagę, a nawet bezczelność. I to jego wielka siła. Teatr naszym zdaniem ma sens wtedy, kiedy jest jak żywioł. Kipi emocjami i marzeniami. Staje się miejscem przeżyć i głośnego wypowiedzenia tego z czym się nie zgadzamy. Co nas wkurza. Co cieszy i śmieszy. Teatr studencki jest właśnie tym miejscem. Miejscem żywiołów.

Historia każdego z nas jest inna. Jedni pragną zostać zauważeni, a inni traktują to jako rodzaj manifestacji własnych poglądów. Jeszcze inni pragną przeżyć coś wyjątkowego. Scena teatralna daje wiele możliwości i każdy może w niej znaleźć coś dla siebie. Kilka osób plus pasja – daje grupę teatralną. Tak było również z nami. Jednak „bodźce do tworzenia teatru”, to sprawa na tyle indywidualna, że przejdziemy do kolejnego pytania.
Inspiracje można znaleźć wszędzie. Od teatru instytucjonalnego, przez awangardowych reżyserów, po zdarzenia z życia codziennego. Czasem warto po prostu obserwować rzeczywistość dookoła nas. Słuchać, co mówią ludzie na ulicach. Ważniejsze jednak jest to, co się z tymi inspiracjami robi i w jaki sposób lądują na scenie. Teatr ma mieć w sobie pierwiastek magiczności, tajemnicy, czegoś ze snu. Inspiracje to jedno, wykonanie to drugie.

Aktorzy nie tylko pragną być podziwiani, ale chcą również wejść w dyskusje z widzem na jakiś temat i dowiedzieć się, czy widz z zgadza się z naszymi poglądami. Widownia jest zatem partnerem do dyskusji. Czasem jest towarzyszem w drodze do innego świata, który aktorzy kreują na scenie.

Najczęstszym problemem jest porównywanie teatru studenckiego do teatru zawodowego. Owszem, wiele grup stara się naśladować teatr zawodowy, ale są też tacy, którzy pokazują coś zupełnie odmiennego. Innym problemem jest brak funduszy na rzeczy niezbędne przy funkcjonowaniu zespołu teatralnego np. rekwizyty, kostiumy. Trudno znaleźć miejsce do występowania lub przeprowadzania prób.

W pracy nad spektaklem najważniejszy jest zespół. Jego stuprocentowe zgranie. Zaufanie do partnerów na scenie. Skoro decydujemy się na wspólną pracę, to starajmy się sobie wzajemnie pomagać aby każdy odniósł sukces i satysfakcję.

Jest mnóstwo form teatralnych, które nie używają słowa. Teatr to przede wszystkim „działanie”, a słowo jest tylko dodatkiem ułatwiającym komunikację z widzem. Słowo konkretyzuje, a w teatrze nie zawsze ten konkret jest pożądany. Czasami warto dać widzowi możliwość uruchomienia własnej wyobraźni.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − 1 =