Mateusz Kaliński: Bełkot. 22 listopada 2016

24 listopada 2016

Kto nie ma dość martyrologii? Zwłaszcza jeśli mówimy o martyrologii rozpaćkanej i rozlazłej, o mesjanizmie monstrualnie wydurnionym, o cierpiętnictwie niepotrzebnym. Zdaje się, że nasz kraj od ładnych kilku lat jest suwerenny – więcej nawet – niezależny przede wszystkim od Rosji i Niemiec, bo o te państwa zwykła rozbijać się nasza martyrologia. I od długiego czasu, dłuższego niż mogłoby się wydawać, rozbija się kult cierpienia i krzywdy o twarde mury nierzeczywistości i nic więcej jak plama po nim nie zostaje.

Skąd te typowe dla naszego romantyzmu nastroje? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ale w połowie lat 90. Maria Janion stwierdziła, że wraz z przełomem roku 89’ znacząco osłabły oddziaływania paradygmatu romantycznego systemu wartości. Zdaje się – jedynie się zdaje, ponieważ nie chcę pani profesor przypisywać niewypowiedzianych przez nią słów – że całkiem niedawno, kilka miesięcy temu, stwierdziła, iż jednak epoka romantyczna trwa do dzisiaj. Czy Maria Janion to powiedziała, czy nie, z tymi słowami trudno mi się nie zgodzić. Wcześniej – bo w wydanej w 2013 roku pozycji Teatra polskie. Rok katastrofy odwołującej się do katastrofy smoleńskiej oraz interpretującej „teatralność” wydarzeń posmoleńskich – do podobnych wniosków doszedł Dariusz Kosiński. „Teatr żałoby”, który mieliśmy okazję oglądać po 10 kwietnia, odbieram jako jeden z fundamentów współczesnej martyrologii.

Obserwuję z niejakim zadziwieniem, ale też i zaniepokojeniem, jak kultywowane są nieprzystające do obecnego świata zachowania. Nie chcę dezawuować znaczenia obchodzenia rocznic czy upamiętniania bohaterów, ale przybiera to wymiary tak bardzo groteskowe, że aż nieraz w gardle rodzi się krzyk – którakolwiek siła wyższo, od bohaterów nas uchowaj! Od Polski nas uchowaj, by Polską mogła być! Zabij we mnie Polaka, bym wreszcie mógł być Polakiem. Czy do przesady mamy się zatracić w dziewiętnastowiecznej stęchliźnie?

Z bólem piszę „dziewiętnastowieczna stęchlizna”, z bólem staję przeciwko romantyzmowi, ponieważ, jeśli chodzi o literaturę, to cenię. Może nie wariuję na punkcie Mickiewicza, może Słowacki nie przewierca mnie na wskroś, ale więcej jak dwie strofy – może z wyjątkiem Pana Tadeusza – jestem w stanie przeczytać z niemałą przyjemnością. Co w Dziadach mnie urzeka? Wspaniałość świata tajemniczego: ten mistycyzm, te romanse, te frenezje, ta ludowość! Od polityki uciec się nie da, ale przecież nie trzeba Dziadów odczytywać tylko i wyłącznie politycznie (zwłaszcza, że kwestie polsko-rosyjskie pojawiły się dosyć późno), co potwierdziły inscenizacje Eimuntasa Nekrošiusa czy Michała Zadary. Jednak nie pora teraz zajmować się odczytywaniem dramatu romantycznego.

Myślę, że romantyzm współczesny, romantyzm jako epoka w szerokich kręgach społecznych, rozpoczął się w pierwszej dekadzie XXI wieku, a właściwie przybrał wtedy obecną formę. Wydarzenia stanowiące jedną z podstaw mitu bezdyskusyjnie są tragiczne, jednak rozwój wypadków posmoleńskich przybrał przerażająco groteskową formę. U podstaw romantyzmu współczesnego leży tragedia w wymiarze narodowym, ale przez ponad sześć lat zyskała ona wymiar komiczny. Obecnie jesteśmy świadkami ekshumacji ofiar katastrofy – ekshumacji, które budzą uzasadnione obawy o wykorzystywanie tego w celach politycznych. Jak tu zachować powagę? Skala wydarzenia robi swoje. Katastrofa przestaje być tragedią, a staje się naszpikowaną komizmem makabrą.

Myśl o wykopaniu jednego trupa wydaje się niezbyt przyjemna, a co dopiero wykopanie całej serii trupów? Cóż to za dziwny obrzęd? Powracają dziady i Dziady (Lech Raczak wykorzystuje nawet w Spisku smoleńskim liczne podobieństwa „teatru żałoby” do Mickiewiczowskiego dzieła), lecz na wszelkie siły wyższe, czemu aż tak dosłownie? Świece nie wystarczą? Koniecznie łopaty? Jednak mit musi trwać, więc czy świece, czy łopaty, w ruch pójść musi przede wszystkim dobra nowina – mit podtrzymany, romantyzm trwa dalej.

Mateusz Kaliński

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine + 2 =