Michał Rogalski: Estetyka skrótu

22 października 2012

O spektaklu Anna Karenina w Teatrze Studio w Warszawie.

Anna_karenina_studio_

Porwanie się na adaptację sceniczną powieści dużego formatu to dowód sporych ambicji. Nawet jeśli dysponuje się gotowym zdramatyzowanym tekstem, jak jest w przypadku inscenizacji Anny Kareniny Lwa Tołstoja, wyreżyserowanej w Teatrze Studio przez Pawła Szkotaka w oparciu o adaptację Helen Edmundson w tłumaczeniu Jacka Poniedziałka. Skomplikowany układ personalno-artystyczny? Owszem, ale jeszcze więcej trudności może sprawić odpowiedź na pytanie: po co to wszystko?

Świat powieści kreowany przez Tołstoja składa się z detali, drobiazgowego opisu życia i skrupulatnego budowania indywidualnych postaci. Słowem – aptekarska robota trudna do przełożenia na język sceniczny, bo przecież Anna Karenina to konkretne miejsce, czas i ludzie, ale i uniwersalny dramat miłości wplecionej w niezbyt sprzyjające okoliczności – jednocześnie tu i teraz oraz zawsze i wszędzie. Edmundson w konstrukcji swojej adaptacji postawiła na zawsze i wszędzie. Osią spektaklu uczyniła rozmowę Anny Kareniny (chyba zbyt dziecinna i prostolinijna Natalia Rybicka) z przyjacielem jej brata Konstantym Dmitryczem Lewinem (Mieczysław Zbrojewicz) i obsesyjnie powracające pytanie „Gdzie teraz jesteś?”.

Niby wiemy gdzie, bo i Anna opowiada o tym, jak pomaga pogodzić niewiernego brata Stiwę z jego żoną, jak spotyka Wrońskiego (nieobecny duchem Łukasz Simlat), jak męczy się z niekochanym mężem (w roli Aleksego Karenina Krzysztof Stelmaszyk), jak rozwija się jej romans z Wrońskim, jak tęskni za dzieckiem itd.; Konstanty również nie szczędzi opowieści o odrzuconych przez Kitty (Agata Góral) zaręczynach, chorym bracie, problemach finansowych Stiwy (Łukasz Lewandowski), szczęściu małżeńskim, ideowych problemach itd. Wątek goni wątek, ale wiarygodne nie są ani problemy ideowe Lewina, ani ostracyzm środowiskowy wobec głównej bohaterki, ani wielka miłość Anny do Wrońskiego i Wrońskiego do Anny.

Całość przypomina rozbudowany zwiastun powieści i mimo kilku dobrych kreacji aktorskich (wyróżniają się Dolly Weroniki Nockowskiej i Stiwa Łukasza Lewandowskiego), ujmująco prostej scenografii i poruszającej mimo kiczu sceny tańca Kareniny z Wrońskim, do niczego poruszającego nie zmierza. Spektakl pozostawia doskonale obojętnym. Pozostaje westchnąć: Gdzie jesteś, konwenansie społeczny, który można łamać? Gdzieście się podziały spory o socjalizm?

Michał Rogalski

Teatr Studio w Warszawie, Anna Karenina, adaptacja Helen Edmundson według powieści Lwa Tołstoja, reżyseria Paweł Szkotak, scenografia i kostiumy Agnieszka Zawadowska, muzyka Ygor Przebindowski, światło Piotr Pawlik, ruch sceniczny Weronika Pelczyńska, obsada: Agata Góral, Weronika Nockowska Monika Obara, Małgorzata Rożniatowska, Natalia Rybicka, Stanisław Brudny, Marcin Januszkiewicz, Łukasz Lewandowski, Mateusz Lewandowski, Łukasz Simlat, Krzysztof Stelmaszyk, Mirosław Zbrojewicz, premiera: 11 X 2012, spektakl obejrzany: 12 X 2012.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eleven − 6 =