Michał Rogalski: Nie da się wyjść z klatki

12 grudnia 2012

O spektaklu Polowanie na żubra w reżyserii Olega Żugżdy na festiwalu Lalka Też Człowiek.

Polowanie na żubra / fot. katarzyna chmura-cegiełkowska

Wielka klatka stoi na środku sceny. Klatka, w której siedzi każdy z nas. Potrzask języka, kultury, historii. Nasze przekleństwo i nasza rozkosz.

Pieśń o wyglądzie, dzikości i polowaniu na żubra napisana została po łacinie, zadedykowana Królowej Bonie przez obywatela Wielkiego Księcia Litewskiego, a mimo to stanowi jeden z fundamentów białoruskiej tożsamości narodowej i kulturowej. Stanowi jeden z mitów początku dla narodu, który własnego państwa doczekał się dopiero po rozpadzie Związku Radzieckiego. Ciekawy użytek z owego mitu uczynił Oleg Żugżda w swoim Polowaniu na żubra.

Nie próbuje on wraz z aktorami i pozostałymi twórcami spektaklu odgrywać poematu (jego fragmenty przywoływane są w białoruskim przekładzie). Wykorzystuje się go jako jeden z elementów budujących opowieść o Białorusi. I to raczej nie tej dzisiejszej (polityczne ostrze twórcy schowali głęboko do pochwy), ale raczej o tej mitycznej, idealnej, o której się marzy i za którą się tęskni.

Fundamentem idealnej Białorusi jest oczywiście jej przyroda. Ogromne puszcze i ich arystokracja – żubrzy ród. Żubr staje się w spektaklu symbolem potęgi i godności natury, która jednak jest podatna zarówno na cierpienie zadawane przez człowieka (wzruszająca scena polowania na mamę żubra), jak i bezsilna wobec zamknięcia w klatce rezerwatów.

Dojmującymi scenami tego poetyckiego spektaklu są gorzkie momenty, kiedy twórcy chcą pokazać widzom, jak łatwo przywykliśmy do zamknięcia natury w bezpiecznych ramach parków narodowych, rezerwatów i zielonych ogrodów. W jednej ze scen aktorzy rozpościerają białe prześcieradła, na których wyświetlana jest słabej jakości projekcja (przypominająca film z YouTube) biegnącego przez las żubra, w tle słychać utrzymaną w tonie nostalgicznej ballady pieśń o puszczy białowieskiej – Narodowym Skarbie Białorusi, ale i Polski. Nastrój wzniosły, duma nas rozpiera, prawda? Wszystko jest w porządku?

Byłoby, gdyby nie pierwsze mroczne epizody spektaklu, w których okutane w szeleszczące zielonoszare kombinezony postaci wrzucają do zajmującej centralną pozycję klatki worki ze śmieciami. Tam gdzie człowiek, tam i jego brudy. Tylko dlaczego jest na nie tak mało miejsca?

Spektakl Żugżdy nie jest manifestem ekologicznym ani tanią pogadanką moralisty. Chodzi tu o dużo więcej, bo o próbę pogodzenia odwiecznego napięcia między naturą i kulturą. Postać narratora-autora Pieśni o żubrze (przepiękna lalka!) jest tym, który próbuje te dwa sprzeczne żywioły pogodzić. Dedykując pieśń Królowej Bonie i do niej się zwracając, próbuje na swój sposób przeciwstawić się polityce kulturowej dominacji i ukazać, że prowadzenie tejże przynosi ogromne szkody i nieodwracalne straty.

Narrator wciąż jest jednak smutny. Jego twarz to twarz starca pogodzonego z beznadziejnością swojej myśli. Mimo smutku woła: zostawcie nam trochę miejsca! Woła z głębin wieku XVI, ale woła także i dziś. W imieniu swoim i żubra.

Michał Rogalski

Polowanie na żubra, według Pieśni o żubrze Mikoli Gusovskiego, inscenizacja i reżyseria: Oleg Żugżda, lalki i scenografia: Larysa Makina-Prabadziak, muzyka: Witali Liawonow, asystent reżysera: Ludmiła Pawłowska. Obwodowy Teatr Lalek w Grodnie. Spektakl obejrzany w ramach VII Międzynarodowego Festiwalu Teatru Lalek i Animacji Filmowych dla Dorosłych Lalka też człowiek.

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × two =