Nicoletta Nicowska: Recepty na udane życie nie ma (na spektakl też)

14 listopada 2011

O spektaklu … jesteś piękne – mówię  życiu… według Wisławy Szymborskiej w reż. Waldemara Śmigasiewicza w Teatrze Powszechnym  w Warszawie. … jesteś piękne – mówię  życiu… / materiały teatru

Każdy spektakl pod kątem wrażeń artystycznych można zaliczyć do jednej z następujących kategorii: wybitny, dobry, średni, znośny i taki, po którym żałujesz, że wybrałeś się do teatru. Ten zaliczam do połączenia średnio-znośny. Trzy kobiety, trzydzieści siedem wierszy Wisławy Szymborskiej.

Spektakl rozpoczyna się półmrokiem, delikatną muzyka, Wieczorem autorskim. I to właśnie muzyka skomponowana przez jazzowego pianistę Stefano Bollaniego ratuje całość. Z (pół)mroku wyłaniają się kolejno trzy kobiece postaci ubrane w stylu lat 50, które zachowują się z niezrozumiałych powodów jak podczas obrzędu wywołania duchów w Dziadach.

Reżyser wypowiadając się o spektaklu, mówił o klamrze, w jaką chciał ująć całe przedstawienie – od życia, przez miłość, skończywszy na śmierci. Ja tej klamry nie dostrzegłam. Brak było bezpośredniego połączenia tematycznego i ciągu logicznego. Całość sprawiała wrażenie, jakby kolejność wierszy była przypadkowa.

Interpretacja wierszy jest bardzo grzeczna, wręcz szkolna. Aktorki z pewnością mogły sobie pozwolić na więcej. Nie wiem zatem, czy był to celowy zabieg polegający na braku zabawy słowem, wzięcia wszystkiego śmiertelnie poważnie, czy też rezultat wskazówek reżyserskich. Rekwizyty były bardzo oczywiste – gazety podczas Drobnych ogłoszeń, czy pętla na szyi, w trakcie Wrażeń z teatru lub (niezrozumiałe jak dla mnie) wykrzykiwanie Prospektu zza papierowej postaci kobiety.

Znajdziemy również pozytywne akcenty – a raczej duży akcent, jakim jest sama w sobie poezja Szymborskiej, która niezmiennie ukazuje człowieka w „podwójnym lustrze”- jako kruchą istotę, ale zawsze z nutą żartu i dystansu. Dostrzega niewidoczne na pierwszy rzut oka drobiazgi życia, dzieli się z nami zachwytem nad naturą. Powinniśmy się tego od Wisławy Szymborskiej uczyć.

Nie przeczę, że spektakl mógł się komuś podobać, wszak de gustibus non est disputandum!. Ja jednak uważam, że można było z niego więcej wycisnąć. Więcej emocji, wyrazu, ekspresji. Dać się ponieść fantazji, włożyć w interpretację całą swoją osobę, stać się wierszem w momencie recytacji. To sztuka trudna, która nie wszystkim się udaje. Waldemarowi Śmigasiewiczowi i jego zespołowi się nie udała.

Nicoletta Nicowska

„…jesteś piękne – mówię życiu…” według Wisławy Szymborskiej
Reżyseria: Waldemar Śmigasiewicz
Scenografia: Maciej Preyer
Muzyka: Stefano Bollani
Adaptacja: Waldemar Śmigasiewicz
Obsada: Joanna Żółkowska, Paulina Holtz, Anna Moskal
Premiera: 30 czerwca 2011 roku, Teatr Leszno    
Premiera warszawska: 25 października 2011 roku, Teatr Powszechny im. Zbigniewa Hübnera

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ten + 11 =