Robert Mróz: Królestwo zwierząt bajką podszyte

4 marca 2011

o filmie „Do szpiku kości”  reż. Debra Granik.

Do szpiku kości / plakat filmu

Deszcz, błoto, zimno, rozmoknięte drogi i rozpadające się drewniane domy – w takich warunkach przychodzi siedemnastoletniej dziewczynie walczyć o los rodziny. Jednak to nie okoliczności przyrody będą jej największym przeciwnikiem.

Akcja nowego filmu Debry Granik, uhonorowanego główną nagrodą na ubiegłorocznym festiwalu w Sundance, rozgrywa się w najbardziej ponurym miejscu na świecie. Taki obraz amerykańskich Gór Ozark kreują zimne, wyprane z kolorów zdjęcia autorstwa Michaela McDonougha, prezentujące całą galerię doprowadzonych do ruiny domostw pożeranych przez wilgoć, niszczejących wśród otaczających je nagich drzew i błotnistych ścieżek, po których błąkają się bezpańskie psy. W jednym z jeszcze nadających się do zamieszkania budynków pozbawione przyjemności życie wiedzie Ree Dolly, opiekująca się chorą psychicznie matką i młodszym rodzeństwem. Ojca widuje rzadko – jak większość mężczyzn w okolicy zajmuje się on gotowaniem metaamfetaminy i ukrywaniem się przed wymiarem sprawiedliwości. Jednak nawet mimo ciągłej nieobecności, swoimi czynami dramatycznie wpływa na los rodziny – pewnego dnia Ree dowiaduje się, że na poczet kaucji zastawił dom i jeśli nie stawi się na rozprawie, wszystko zostanie im zabrane. Dziewczynie nie pozostaje nic innego, jak tylko spróbować go odnaleźć.

Przedsięwzięcie okazuje się jednak beznadziejnie trudne, a do tego niebezpieczne. Nikt z mieszkańców miasteczka nie jest skory do pomocy, nikt nie chce powiedzieć, gdzie ostatnio widział poszukiwanego i nikt nie waha się posunąć do gróźb, a nawet do bezpośredniej przemocy, byleby tylko odwieść bohaterkę od jej zamiarów. Najczęściej mówią jej tylko „Idź do domu, nie masz tu czego szukać”, ale z czasem zatrudniają i bardziej bezpośrednie środki perswazji. Oczywiste jest, że wszyscy sąsiedzi ukrywają jakąś mroczną tajemnicę, której może rzeczywiście lepiej byłoby nie poznawać, jednak wizja utraty całego – tragicznie małego, ale tym bardziej cennego – dobytku nie pozwala Ree cofnąć się nawet o krok. Wraz z rozwojem fabuły coraz bardziej jasne staje się, że przygnębiający krajobraz znalazł dokładne odbicie w umysłach i duszach mieszkańców zapomnianego przez Boga miasteczka bez nazwy. Członkowie zamkniętej społeczności, kierujący się nieznającym litości kodeksem prymitywnej, plemiennej solidarności, przez wiele lat zdążyli pozbyć się mrzonek o lepszym życiu i zdołali zaadaptować się do egzystencji w szarym piekle. Tutaj każdego z każdym łączą więzy krwi, każdy może liczyć na podstawową pomoc tylko dopóki akceptuje status quo, a przybysza z zewnątrz – szczególnie policjanta, reprezentanta odrzuconego w tym miejscu systemu – nigdy nie spotyka nic bardziej przychylnego niż wrogie spojrzenie. Całkowitą odrębność tej garstki ludzi podkreśla charakterystyczna wymowa i własny folklor, wyrażający się na przykład w wykonywanych podczas spotkań przy kominku tradycyjnych pieśni. Wielkim sukcesem Do szpiku kości jest dobitne, bezlitosne pokazanie, że Stany Zjednoczone B istnieją i rozwarstwienie społeczne nie jest problemem tylko słabo rozwiniętych krajów. Są miejsca, gdzie american dream to nic więcej jak tylko pusty slogan i choć demaskatorskie ataki na ten mit nie są w kinie niczym nowym, to naturalistyczne ujęcie tematu nadaje filmowi Debry Granik wyjątkową moc, która pozwala zapomnieć o niezbyt oryginalnym scenariuszu.

Jednak w pewnym momencie okazuje się, że twórcy nie chcieli ograniczać się do jednej fabularnej płaszczyzny i naturalizm ustępuje odrobinę miejsca schematom zaczerpniętym z baśni. Nie oznacza to, że nagle na ekranie zaczynają dziać się rzeczy fantastyczne i niewytłumaczalne, a całość zmierza do szczęśliwego zakończenia, zupełnie z punktu widzenia wcześniejszego rozwoju wypadków nieuzasadnionego. Przestrzeń dla motywów baśniowych otwiera się w scenariuszu poprzez częściową rezygnację z portretowania społeczności na rzecz bliższego przyjrzenia się odysei bohaterki, zmuszonej – jak w baśniach – do odnalezienia „magicznego” przedmiotu, do przebrnięcia przez próbę wymagającą przekroczenia samego siebie, znalezienia w sobie siły, której istnienia nawet się nie domyślało. Wykonanie zadania pozwala na zlikwidowanie zagrożenia i osiągnięcie szczęścia. Jednak w dziczy stanu Missouri „magiczny” przedmiot nie ma z magią nic wspólnego, a największe szczęście, jakie może spotkać bohaterkę, polega na chwilowym oddaleniu największych trosk i świadomości, że walka o utrzymanie tych okruchów życia, jakie już posiada (bo przecież lepszy status pozostaje jedynie w sferze marzeń), nie była jałowa. Nic więcej, ale dla niej to już bardzo wiele. Próba służy też zmianie bohatera – choć Ree jest już w pełni ukształtowana przez codzienne trudy i Do szpiku kości nie ma w sobie nic z historii inicjacyjnej, to próba pozwala jej podjąć pewne trudne decyzje i doświadczyć emocji, które niewątpliwie wpłyną na jej dalsze losy.

Mimo ryzyka związanego z wprowadzaniem motywów wymykających się naturalistycznemu podejściu do sztuki i niezbyt oryginalnego wątku głównego, film Debry Granik wypada niezwykle autentycznie. Największa w tym zasługa Jennifer Lawrence, z łatwością wcielającą się w nieustępliwą i hardą Ree. Młoda aktorka przed kamerą czuje się jak ryba w wodzie, a jej możliwości potwierdza cała gama emocji, jakie ma szansę zaprezentować na ekranie. W momentach, w których zacięty wyraz twarzy ustępuje wystraszonemu, niepewnemu spojrzeniu, wiemy, że mamy do czynienia z postacią z krwi i kości, a na ekranie prezentuje się prawdopodobna przyszła gwiazda oskarowych gali.

Robert Mróz

 

Do szpiku kości (Winter’s Bone)

Reżyseria: Debra Granik

Scenariusz na podstawie powieści Daniela Woodrella: Debra Granik, Anne Rosellini

Zdjęcia: Michael McDonough

Muzyka: Dickon Hinchliffe

Występują: Jennifer Lawrence, John Hawkes, Dale Dickey, Garret Dillahunt i inni

Produkcja: USA

Rok produkcji: 2010

Premiera polska: 25 lutego 2011

Dystrybucja: Vivarto

Robert Mróz – Królestwo zwierząt bajką podszyte: Do szpiku kości

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven − five =