Urszula Gołdowska: Życie nie całkiem piękne

10 marca 2014

O spektaklu Życie jest piękne w reżyserii Marata Gacałowa w Teatrze Studio w Warszawie

Życie jest piękne/ fot. Kuba Kiljan

Życie jest piękne/ fot. Kuba Kiljan

Lena i Andżela w tym roku piszą maturę. Ich świat kręci się wokół wspólnych libacji i rozmów o ciuchach z H&M-u. Alosza i Vadim są braćmi. Alosza chce się żenić z Leną. Lena zgadza się, choć kocha Vadima. Vadim sypia i z Leną, i z Andżelą. Ślub kończy się wielką farsą.

Postaci z dramatu Priażki nie próbują aspirować do miana wielkich i wzniosłych bohaterów, a jednak w tej z pozoru prostej historii jest coś niezwykle tragicznego. Ich życie, opowiedziane przy oświetlonej widowni, wśród porozstawianych równo krzeseł, wygląda właśnie tak, jak na obrazku –  jak niedoszlifowana próba.

Bohaterowie giną, zapętleni w sieci własnego, boleśnie prostego języka. Brakuje w nim słów ważnych, potrzebnych do wyrażenia myśli wykraczających poza codzienne frazesy, nie będących wzajemnymi wyzwiskami i kolokwialnymi uogólnieniami. Najwięcej dzieje się w didaskaliach, nie dziwi więc fakt, że reżyser, Marat Gacałow, zdecydował się uwypuklić tę właśnie, zwykle niewidoczną, warstwę tekstu. W efekcie osią wypowiedzi bohaterów stają się surowe opisy kolejno wykonywanych czynności, które nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w realnej akcji scenicznej. Niewiele tu emocjonalnych zrywów. Zamiast tego otrzymujemy chłodną relację z miejsca zdarzenia, co sprawia, że rozgrywającego się na scenie dramatu trudno z początku nie traktować chłodno i z dystansem. Im bliżej jednak finału, tym wyraźniej zacierają się różnice między odtwórcą, a postacią.  Pozorna obcość, przywodząca na myśl założenia teatru Brechta, odchodzi na dalszy plan.

Niecodzienna konwencja spektaklu przypomina próbę czytaną. Aktorzy wchodzą na scenę w prywatnych ubraniach, z egzemplarzami dramatu w dłoniach. Puszczają do widowni oczko, jakby zdawali się mówić: to nie my, my tylko gramy, ożywiamy twory autorskiej wyobraźni. I trochę tak właśnie jest. Wydrążeni wewnętrznie, płynący z nurtem bohaterowie, którym nie zależy na niczym, przypominają bezwładne marionetki w rękach ślepego losu. Może tylko postać Aloszy (kreowana przez Wojciecha Żołądkowicza) wyłamuje się jakoś z tej ogólnej tendencji. On czegoś chce – chce kochać, pracować, chce godnie żyć. Jego próby wyrwania się z marazmu to jednak tylko żałosne podrygi, które szybko kończą się bolesnym upadkiem i przeżywanym w samotności pijackim poniżeniem. Nikt nie zwraca na niego uwagi.

Gra aktorska to w przedstawieniu głównie gra z konwencją – wychodzenie z ról, zabawa tekstem, improwizacja, manifestacja dystansu do wypowiadanych słów. W tym na poły komicznym, na poły ryzykownym założeniu zaskakuje rola Mirosława Zbrojewicza, który odtwarza na scenie zarówno postaci męskie, jak i żeńskie, z humorem przełamując swoje dotychczasowe emploi.

Scenografia to właściwie tylko kilka prostych krzeseł oraz zastępujący tło ekran projekcyjny. Próżno jednak doszukiwać się w tych przedmiotach jakiejś szczególnej roli – to wszystko tylko losowe elementy zapełniające umowną przestrzeń.

Życie jest piękne – mówi Andżela. Kpi? Żartuje? Nie dostrzega tego, co właśnie się zdarzyło? A może jest po prostu tak, jak w życiu – w płaskiej, trywialnej codzienność nie ma miejsca na wielką tragedię. Świat toczy się dalej.

 

Urszula Gołdowska

 

Życie jest piękne

Paweł Priażko

PRZEKŁAD

Agnieszka Lubomira Piotrowska

REŻYSERIA

Marat Gacałow

PRODUKCJA

Justyna Warecka

INSPICJENT

Maria Lejman-Kasz

WYSTĘPUJĄ

Marta Juras

Natalia Rybicka

Mirosław Zbrojewicz

Wojciech Żołądkowicz

Miron Jagniewski

DATA PREMIERY

22/06/2013

CZAS TRWANIA 70 minut

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + three =