Zuzanna Liszewska-Soloch: Taniec, kobiety i śmierć czyli triumf ,,wisielczej muzyki” w paryskiej operze Garnier

7 kwietnia 2014

Cullberg/de Mille

 

Nie interesuje mnie jak ludzie się poruszają, ale co ich porusza.

Pina Bausch

 

Do połowy marca mieliśmy wyjątkową okazję zobaczyć w Operze Garnier przedstawienie złożone z dwóch niesłusznie zapomnianych  dzieł wybitnych choreografek, pionierek tańca współczesnego – Fall River Legend (1948) Amerykanki Agnes de Mille oraz Panny Julii (1950) rodaczki Strindberga, Brigit Cullberg. Fall River Legend na paryskiej scenie wystawiono przedtem osiemnaście lat temu, Pannę Julię natomiast publiczność tej sceny zobaczyła w tym sezonie (nota bene ostatnim najdłużej urzędującej tu kobiety – dyrektora baletu Brigitte Lefèvre) po raz pierwszy w swojej historii!

Birgit Cullberg /Agnes de Mille /materiały archiwalne

Birgit Cullberg /Agnes de Mille /materiały archiwalne

Balety te pochodzą z niezmiernie interesującego, płodnego okresu sztuki Terpsychory. W latach czterdziestych i pięćdziesiątych przeżywała ona prawdziwy rozkwit, zarówno w Europie, jak i w USA. Oto za pomocą języka klasycznego baletu i różnych nowych technik, inspirowani tym, co działo się w teatrze i w kinie: neorealizmem, psychologizmem i ekspresjonizmem, twórcy zaczynają pokazywać często bardzo dramatyczne, a przez to teatralne historie zwykłych, prawdziwych ludzi. Dążą do odzwierciedlenia  ich konfliktów wewnętrznych poprzez ciało, ruch.

Taniec odtwórczyni głównej roli ,,Oskarżonej” (Alice Renevand) w Fall River Legend sugestywnie oddaje rozpaczliwą walkę, jaką toczy ze sobą bohaterka przed popełnieniem zbrodni. Pierwowzorem tej postaci była Lizzie Borden, sfrustrowana, niezbyt zrównoważona psychicznie stara panna,  mieszkająca w małym, amerykańskim miasteczku w drugiej połowie dziewiętnastego stulecia. Na jej życiu tragiczne piętno odcisnęła przedwczesna śmierć matki, brak miłości i zainteresowania ze strony ojca, a także despotyzm okrutnej macochy. Pewnego dnia, niedługo po tym, jak ojciec zabił jej ukochane gołębie, najprawdopodobniej zamordowała swoich najbliższych toporem. Sąd  uniewinnił ją po głośnym procesie, na prośbę mieszkańców miasteczka czy też z braku wystarczających dowodów. Jednak jej życie było zrujnowane – nigdy nie wyszła już za mąż, do końca ciągnęła się za nią fama morderczyni. Twórcy baletu skorzystali  jednak z licencia poetica, ,,skazując” Oskarżoną. Kurtyna podnosi się w momencie, gdy na placu, gdzie ma zostać powieszona, odczytywany jest wyrok. Dramatyczne losy bohaterki poznajemy w serii następujących potem reminiscencji, w których podróżujemy od jej dzieciństwa aż po dzień zbrodni, także poprzez jej sny. Ponoć na decyzję Agnes de Mille o ,,powieszeniu” Oskarżonej wpłynął kompozytor, Morton Goud, który stwierdził, że nie umie pisać ,,uniewinniającej” muzyki, lecz jedynie ,,skazującą”, ,,wisielczą”. Taka też jest atmosfera całego baletu, przepełnionego chłodem domu Bordenów i grozą  narastającej rozpaczy, morderczych zamiarów nieszczęśliwej dziewczyny.  Choreografia jest tu niezerwanie związana ze snuciem opowieści, nigdy obok, nigdy osobno. Oszczędna, ascetyczna, kontrastuje z bogactwem i głębią mrocznych przeżyć psychicznych, które odmalowuje. Wrażenie robi techniczna precyzja zespołu, jednak spektakl zdecydowanie zawłaszcza pierwsza solistka – jej gwiazda rozbłyskuje w pełni we współczesnym repertuarze, przysłania innych wykonawców. Jej ,,Oskarżona” jest rozedrgana, zagubiona, tragiczna. Zapadają w pamięć chwile, gdy pada skulona na ziemię po szalonych piruetach, w swej zielonej, prostej sukni i z ciemnymi, długimi włosami. Szamoce się  bezradnie, jak ptak zamknięty w klatce, dotyka swojego ciała ze strachem i wstrętem, jakby próbowała odsunąć natrętnie powracające, oblepiające ją myśli o dokonaniu zbrodni. Jej dłonie na toporze drżą…

Fall River Legend – przełomowe dla Agnes de Mille dzieło, które osiągnęło natychmiastowy sukces, okazuje się i dziś poruszające, wieloznaczne, niepokojące. Nasuwa pytania o to, do czego może nas popchnąć tęsknota za miłością, desperacja, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, żeby zabić w sobie poczucie izolacji, samotności, uwięzienia. Do czego jesteśmy zdolni, mimo że wiedziemy na pozór zwyczajne, ,,normalne” życie? Jakie mroczne instynkty, destrukcyjne siły, skłonności do upadku w nas drzemią? Co może sprawić, że dopuścimy je do głosu, że nas całkowicie obezwładnią, opanują?

Cullberg/ de Mille /materiały archiwalne

Cullberg/ de Mille /materiały archiwalne

Bez wątpienia jest to również temat cullbergerowskiej Panny Julii, inspirowanej Carmen Rolanda Petit’a. Tu taniec wyraża cały wachlarz miłosnych namiętności, erotycznej gry, zmaganie się z poczuciem własnej wartości, konwenansami, z rolą czy pozycją społeczną, zależnościami, z władzą i oddaniem. Dramat Strindberga, opowiadający historię romansu arystokratki z lokajem, który kończy się samobójstwem dokonanym brzytwą przez zhańbioną bohaterkę, z wieloma szczegółowymi wskazówkami autora dotyczącymi inscenizacji i słynną przedmową, jest niemal kanonicznie naturalistyczny. W wersji baletowej, za sprawą ,,przełożenia” jej na umowny, metaforyczny język tańca, a także dzięki ekspresjonistycznej, pastelowej, niemal bajkowej, malowanej scenografii Svena Erixona, Panna Julia odsłania nieoczekiwanie  pokłady poezji, oniryzmu. Gdyby Marc Chagall zobaczył tę inscenizację, mógłby i fragment z baletu Cullberg uwiecznić na swej nierzeczywistej, ulotnej, całkowicie stylistycznie odrębnej kopule gmachu paryskiej opery. Panna Julia w wykonaniu Aurelie Dupont, trzaskająca w powietrzu swą małą szpicrutą, przypomina okrutną, kapryśną księżniczkę z baśni, nienawidzącą mężczyzn i upokarzającą kandydatów do jej ręki. Gardzi ich uniżonością, wymuskaniem. Fascynuje ją jedynie służący, Jean (w tej roli Nicolas Le Riche), w którym, choć pokornie czyści buty jej ojca, drzemie jakaś niesamowita witalność, moc, magnetyzm. Arystokratka postanawia  uwieść go w świętojańską noc. Odtwórczyni roli Julii jest w tym przekonująca, gdy pręży swe gibkie ciało na kuchennym stole, niczym dzika kotka. Lokaj, z początku powściągliwy, po chwili wchodzi do gry, widząc w niej szansę na spełnienie swych aspiracji. Między tancerzami – choć subtelnie, jednak iskrzy, ta baletowa świętojańska noc pełna jest czarów.  Od chwili, gdy znikają za drzwiami, Jean zdobywa przewagę nad swoją panią. Po dokonaniu miłosnego aktu, z obrazów schodzą do Julii duchy przodków, zasiewając w niej ziarna niepokoju, utwierdzając w przekonaniu, że splamiła swój honor. Co ciekawe, podobnie jak w historii Lizzie Borden, w której pojawiają się uśmiercone gołębie, również w dramacie Strindberga pojawia się motyw zabicia ptaka. Jean zabija czyżyka, pupila jego kochanki, którego chciała zabrać ze sobą, snując plany wspólnej ucieczki. Balet jednak wydobywa z opowieści tylko esencję, symbol, oczyszczony ze swej istoty, z narracyjnych szczegółów – to bohaterki są ptakami, tęskniącymi za wolnością, które za złudną chwilę wydostania się z klatki, zapłaciły najwyższą cenę. Julia szybko budzi się z miłosnego snu, Jean szybko odsłania swoje prawdziwe, brutalne oblicze. Gdy okazuje się, że kochanka nie ma pieniędzy, rezygnuje z ucieczki i podsuwa Julii jedyne wyjście z sytuacji – śmierć. W dziele Cullberg Julia wkłada w jego rękę nóż, po czym chwytając ją, przebija się. Po chwili Jean ucieka przez otwarte okno, przez które wlewa się łuna światła. Scena pustoszeje.  Jest w tej odsłonie coś neoromantycznego, wzniosłego, nierzeczywistego. Można zaryzykować stwierdzenie, że tkwi w niej cząstka odwiecznej  tajemnicy potęgi miłości i śmierci.

W Polsce dzieła Agnes de Mille i Brigit Cullberg wystawiane są niezwykle rzadko, są niemal nieznane. Pannę Julię polska publiczność mogła oglądać w Teatrze Wielkim w Warszawie ostatnio w 1999 roku, a Fall River Legend, jeśli się nie mylę,  jedynie przy okazji którejś ze starszych edycji Łódzkich Spotkań Baletowych. Po obejrzeniu paryskiej inscenizacji, jestem głęboko przekonana, że warto do nich wracać.

Zuzanna Liszewska-Soloch

Opera National de Paris

Cullberg/de Mille

Ballet de l’opera

Premiere: 21.02 2014, Palais Garnier

tagi: | Wersja do druku | |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen + 9 =